W nocy z 25 na 26 sierpnia, podczas rejsu z egipskiego Marsa Alam do Gdanska, 42-letni mieszkaniec Mlawy zapalil papierosa w samolotowej toalecie. Dym natychmiast zwrocil uwage zalogi, kapitan powiadomil sluzby, a po wyladowaniu na pasazera czekali juz funkcjonariusze Zespolu Interwencji Specjalnych Strazy Granicznej. Skonczylo sie mandatem w wysokosci 500 zlotych. Dzien wczesniej na tym samym lotnisku interweniowano wobec pasazera rejsu z Tirany, ktory pil na pokladzie wlasny alkohol i byl wulgarny wobec personelu - rowniez 500 zlotych.
Historia sama w sobie jest banalna, bo takie zgloszenia trafiaja do Strazy Granicznej regularnie. Ciekawe jest cos innego. Czlowiek, ktory zlamal zakaz palenia, zrobil to w pomieszczeniu, w ktorym tuz obok czerwonej naklejki z przekreslonym papierosem znajduje sie metalowa popielniczka. Jest tam nie przez przeoczenie i nie dlatego, ze nikomu nie chcialo sie jej wykrecic przy modernizacji kabiny. Jest tam, bo tak kaza przepisy.
Wymog, ktory przetrwal wszystko
Amerykanski przepis certyfikacyjny 14 CFR 25.853 mowi wprost: niezaleznie od tego, czy palenie jest dozwolone w jakiejkolwiek innej czesci samolotu, toalety musza miec samodzielne, wyjmowane popielniczki umieszczone w widocznym miejscu na drzwiach lub w ich poblizu. Europejski odpowiednik, CS 25.853(g), zawiera blizniaczy zapis - a przez lata byl nawet ostrzejszy, bo wymagal popielniczek po obu stronach drzwi, podczas gdy Amerykanie zadali tylko jednej, od strony kabiny. Dopiero w 2018 roku EASA zaproponowala usuniecie tej z wnetrza toalety, zeby ujednolicic wymagania z FAA.
Efekt jest taki, ze Boeing 787 czy Airbus A350 - maszyny zaprojektowane wiele lat po tym, jak papierosy zniknely z pokladow - schodza z linii montazowej z popielniczkami. Bez nich nie dostalyby certyfikatu.
Kiedy ktos w polowie lat dziewiecdziesiatych zapytal FAA, czy nie mozna by juz tego wymogu odpuscic, urzad odpowiedzial na pismie i odpowiedz obowiazuje do dzis. Chodzi o to, ze doswiadczenie i raporty pokazuja wysokie prawdopodobienstwo, iz osoba, ktora zapali mimo zakazu, wrzuci zarzacego sie peta do kosza na papierowe reczniki, jesli nie bedzie miala gdzie go zgasic. A to potrafi sie skonczyc pozarem na pokladzie. Amerykanski regulator powtorzyl to samo w oswiadczeniu z tego roku, dodajac, ze popielniczka to element ochrony przeciwpozarowej, a nie relikt: ma dawac wyznaczone, ognioodporne miejsce i odciagac palacza od kosza pelnego papieru.
Innymi slowy: przepis nie zaklada, ze pasazerowie beda przestrzegac zasad. Zaklada, ze ktos ich nie posluchа, i probuje ograniczyc szkody.
Skad wiadomo, ze kosz jest gorszy
Wiadomo z konkretnej daty. 11 lipca 1973 roku Boeing 707 brazylijskiego Variga, lecacy z Rio de Janeiro do Paryza, podchodzil do ladowania na Orly, kiedy w tylnej toalecie wybuchl pozar. Kabine w kilka minut wypelnil gesty, trujacy dym. Zaloga nie byla w stanie go opanowac, a maszyna wyladowala na brzuchu w polu cebuli, kilka kilometrow przed lotniskiem.
Z 134 osob na pokladzie zginely 123. Wiekszosc zmarla zatruta tlenkiem wegla, zanim samolot w ogole dotknal ziemi, przypieta pasami do foteli. Przezylo jedenascie osob: dziesieciu czlonkow zalogi, ktorzy przeszli do przodu maszyny, i jeden pasazer, dwudziestojednoletni Ricardo Trajano, ktory nie posluchal polecenia pozostania na miejscu i ruszyl za nimi. Za najbardziej prawdopodobna przyczyne uznano zapalonego papierosa wrzuconego do kosza na odpadki w tylnej toalecie.
Reakcja regulatora byla szybka. FAA wydala dyrektywe zdatnosci do lotu 74-08-09, ktora nakazywala miedzy innymi montaz tabliczek zakazujacych palenia w toaletach i wyrzucania tam niedopalkow, wprowadzenie zapowiedzi przypominajacych o tym pasazerom, instalacje popielniczek w okreslonych miejscach oraz cykliczne kontrole klap koszy na odpadki. To jest wlasnie ta popielniczka. Ma piecdziesiat lat i rodowod z katastrofy.
Dziesiec lat pozniej okazalo sie, ze to wciaz za malo. 2 czerwca 1983 roku w McDonnell Douglasie DC-9 Air Canada, lecacym z Dallas przez Toronto do Montrealu, pojawil sie dym z okolic tylnej toalety. Ogien rozprzestrzenil sie miedzy poszyciem a panelami wykonczeniowymi, przepalil wiazki kabli i pozbawil pilotow wiekszosci wskazan. Kapitan zdolal posadzic maszyne w Cincinnati. Okolo poltorej minuty po otwarciu drzwi naplyw swiezego powietrza wywolal gwaltowny rozblysk i wnetrze stanelo w ogniu. Zginely 23 z 46 osob na pokladzie - dokladnie ci, ktorzy nie zdazyli sie ewakuowac. NTSB nigdy nie ustalila zrodla ognia.
Po tej katastrofie przepisy zmienily sie na calym swiecie: pojawily sie czujniki dymu w toaletach, swietlne pasy prowadzace do wyjsc wzdluz podlogi, trudnopalne pokrycia foteli i znacznie powazniejsze szkolenia zalog z gaszenia pozarow. Wszystko to jest w samolotach, ktorymi latamy w wakacje.
Zakaz przyszedl pozniej niz sprzet
Papierosy znikaly z pokladow stopniowo i zaskakujaco wolno. W Stanach Zjednoczonych w 1988 roku zakazano palenia na lotach krajowych krotszych niz dwie godziny, w 1990 rozszerzono to na rejsy ponizej szesciu godzin, a pelny zakaz - obejmujacy tez loty miedzynarodowe do i z USA - zaczal obowiazywac dopiero w 2000 roku. Unia Europejska wprowadzila zakaz na lotach w panstwach czlonkowskich w 1997 roku. Zupelnym wyjatkiem byla maleńka linia Aurigny z Guernsey, ktora calkowicie zakazala palenia u siebie juz w 1977 roku, cwierc wieku przed reszta swiata.
Sprzet przeciwpozarowy w toaletach byl wiec na miejscu na dlugo przed tym, zanim palenie stalo sie nielegalne. I nie zniknal, kiedy sie nim stalo.
To nie jest ozdoba
Popielniczka figuruje na liscie wyposazenia minimalnego, czyli w dokumencie okreslajacym, z czym samolot moze legalnie wystartowac, a z czym nie. Jesli jej brakuje albo jest uszkodzona, linia ma obowiazek szybko ja wymienic. W 2009 roku dziennikarze opisali przypadek Boeinga 747 British Airways, ktory wybieral sie z Heathrow do Meksyku i spoznil sie blisko pol godziny, bo obsluga techniczna musiala znalezc zamiennik jednej niesprawnej popielniczki.
Wokol niej naroslа tez cala reszta zabezpieczen. W kazdej toalecie jest czujnik dymu polaczony z kokpitem, a jego uszkodzenie albo zaklejenie to w Stanach osobne przestepstwo federalne, opisane w odrebnym przepisie i traktowane surowiej niz samo palenie. Kosz na odpadki musi miec wlasna, automatyczna gasnice, ktora uruchamia sie bez udzialu czlowieka. Czujniki reaguja nie tylko na dym papierosowy, ale tez na aerozol z e-papierosow, co regularnie zaskakuje pasazerow przekonanych, ze para "sie nie liczy".
Konsekwencje bywaja nieprzyjemnie konkretne. W Polsce palenie na pokladzie narusza art. 210 Prawa lotniczego i konczy sie mandatem do 500 zlotych, ale to najlagodniejszy scenariusz. W Krakowie zdarzylo sie, ze pasazer, ktory zapalil w toalecie i nie reagowal na polecenia kapitana, doczekal sie wejscia na poklad uzbrojonego patrolu antyterrorystow Strazy Granicznej. W Stanach FAA proponowala pasazerowi Allegiant Air kare 16 700 dolarow za palenie w toalecie. A jesli kapitan uzna, ze dym stanowi realne zagrozenie i zdecyduje o ladowaniu awaryjnym, do rachunku dochodza koszty tego ladowania.
Takich elementow, ktorych nikt pasazerowi nie tlumaczy, jest na pokladzie znacznie wiecej - zresztą podobnie bywa w miejscach, do ktorych lecimy. Chodzac po zabytkowym miescie, mija sie dziesiatki rzeczy, ktorych sens jest niewidoczny bez opowiesci; dlatego zwiedzajac, warto miec w uchu audioprzewodnik, chocby taki jak Travio, zamiast przechodzic obok i nie wiedziec, na co sie patrzy.
Popielniczka w drzwiach toalety jest chyba jedynym wyposazeniem samolotu, ktore istnieje wylacznie po to, zeby obsluzyc zlamanie prawa. Nie zaklada, ze pasazer bedzie rozsadny. Zaklada, ze nie bedzie - i probuje sprawic, zeby ten jeden konkretny moment glupoty nie kosztowal nikogo zycia.
Wspierasz mnie, korzystając z Travio
Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.