Przez prawie trzysta lat fontanna di Trevi była miejscem, do którego po prostu się podchodziło. Wystarczyło przecisnąć się przez tłum, stanąć tyłem do wody i rzucić monetę przez ramię. Od lutego 2026 roku Rzym zmienił tę zasadę, a lokalni dziennikarze właśnie podsumowali pierwsze osiem miesięcy działania nowego systemu.

Dwa euro za brzeg niecki

Od początku lutego osoby niemieszkające w Rzymie płacą 2 euro za wejście do ogrodzonej strefy tuż przy niecce fontanny. Opłata obowiązuje codziennie od 9:00 do 22:00, także w pierwszą niedzielę miesiąca, kiedy wiele rzymskich atrakcji jest darmowych. Zwolnieni są mieszkańcy Rzymu, dzieci poniżej szóstego roku życia i osoby z niepełnosprawnościami. Słowo "nierezydent" działa tu dosłownie: płaci nie tylko Polak czy Amerykanin, ale też Włoch, który przyjechał na weekend z Mediolanu.

Sam plac Piazza di Trevi pozostał bezpłatny. Fontannę nadal można oglądać z góry, z miejsca, z którego robi się najbardziej klasyczne zdjęcia. Bilet dotyczy wyłącznie tego kawałka przy samej wodzie, gdzie ludzie siadają na kamiennym obrzeżu i wrzucają monety.

Skala problemu była spora. Według danych miasta fontannę odwiedza średnio około 30 tysięcy osób dziennie, a w szczytowe dni nawet 70 tysięcy, co daje ponad 9 milionów ludzi rocznie. Burmistrz Roberto Gualtieri mówił już podczas renowacji, że sytuacja przy Trevi staje się technicznie bardzo trudna do opanowania. Sam pomysł z bramkami wyrósł z eksperymentu prowadzonego przy pracach konserwatorskich zakończonych w grudniu 2024 roku.

Pieniądze się zgadzają

Od strony finansowej nie ma wątpliwości, że system działa. Według rzymskiego portalu turystycznego Turismo Roma w pierwszym miesiącu bilet kupiło ponad 200 tysięcy osób, a do miejskiej kasy wpłynęło ponad 400 tysięcy euro. Pieniądze mają iść na utrzymanie fontanny i zarządzanie ruchem turystów. Zupełnie osobnym strumieniem są monety wrzucane do wody, których w samym 2023 roku zebrano równowartość ponad półtora miliona dolarów.

Ci, którzy zapłacą, opisują wizytę jako wyraźnie spokojniejszą. Przy niecce stoi znacznie mniej ludzi niż kiedyś, można bez pośpiechu zrobić zdjęcie i nikt nie wpycha się w kadr.

Tłok przesunął się o kilka metrów

Lokalny magazyn Wanted in Rome zauważył jednak coś, co widać gołym okiem po kilku minutach na placu. Opłata zmieniła rozkład tłumu, ale samego tłumu nie zmniejszyła. Przy wodzie jest luźniej, za to tuż za bramkami gromadzą się ludzie, którzy płacić nie chcą i próbują zobaczyć fontannę z krawędzi placu. Do tego dochodzą wycieczki z przewodnikami, które ustawiają się dokładnie w tym samym miejscu.

Najbardziej odczuwają to ludzie, którzy w okolicy pracują. Sprzedawczyni ze sklepu za rogiem opowiadała dziennikarzom, że codziennie musi przepychać się przez tłum, żeby w ogóle dojść do pracy. Handlarz, który od dwudziestu lat sprzedaje pamiątki przy Trevi, narzekał, że turyści chcą dziś wszystkiego szybko, a niektórzy bywają po prostu niegrzeczni. Rzym jako całość też pęka w szwach: w 2025 roku miasto odnotowało 22,9 miliona przyjazdów turystów i prawie 53 miliony noclegów.

Panteon też podrożał

Fontanna to tylko jeden element większej układanki. Od 1 lipca 2026 roku bilet do Panteonu kosztuje 7 euro zamiast 5. Zmiana wynika z porozumienia Ministerstwa Kultury z diecezją rzymską, bo Panteon jest jednocześnie zabytkiem i czynnym kościołem. Ulgi zostały bez zmian: osoby w wieku 18-25 lat płacą 2 euro, niepełnoletni wchodzą za darmo, podobnie jak wszyscy w pierwszą niedzielę miesiąca. Dodatkowe 2 euro z każdego biletu mają trafiać do państwowego programu wspierającego biblioteki w uboższych regionach Włoch.

Warto pamiętać, że jeszcze kilka lat temu do Panteonu wchodziło się bez biletu. Opłatę wprowadzono dopiero w lipcu 2023 roku, a mimo to w 2025 roku budynek odwiedziło około 4,5 miliona osób. Podwyżka najwyraźniej nikogo nie odstrasza.

Jak zobaczyć Trevi bez przepychanek

Najprostszy sposób to wybrać odpowiednią porę. Bramki pobierają opłatę tylko od 9:00 do 22:00, więc późnym wieczorem i bardzo wcześnie rano do samej wody można podejść za darmo. Trzeba się jednak liczyć z tym, że o świcie też nie będzie się samemu, bo ten trik zna coraz więcej osób.

Druga opcja to w ogóle nie walczyć o miejsce przy niecce. Z górnej części placu widok jest pełny, a fontanna i tak najlepiej wygląda z odległości, kiedy widać całą fasadę pałacu Poli, w którą ją wkomponowano. Przy takim zwiedzaniu dobrze sprawdza się audioprzewodnik Travio: staje się z boku placu, z dala od kasy i kolejki, i słucha historii tego miejsca. Dowiadujemy się na przykład, skąd się wzięła tradycja rzucania monet i ile lat trwała budowa fontanny ukończonej w 1762 roku. Wtedy te kilka minut na placu przestaje być walką o kadr, a zaczyna przypominać zwiedzanie.

We Włoszech trwa teraz dyskusja, czy takie opłaty mają sens. Jedni uważają, że symboliczne 2 euro to rozsądny sposób na uporządkowanie ruchu i zebranie pieniędzy na konserwację. Inni pytają, czy miasto powinno w ogóle pobierać pieniądze za dostęp do miejsca, które przez wieki było częścią zwykłej ulicy. Na razie bilet sprawił, że łatwiej stanąć tuż przy fontannie, ale wcale nie łatwiej przejść obok niej.

🎧

Wspierasz mnie, korzystając z Travio

Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.

Wypróbuj →