Prawie każdy ma w domu coś takiego. Słoik po dżemie z piaskiem z Chorwacji, wazon pełen muszelek znad Adriatyku albo płaski kamyk z greckiej plaży, który leży na biurku i przypomina, że gdzieś jest ciepło. Rzecz tak zwyczajna, że mało kto zastanawia się, czy w ogóle wolno ją zabrać. A w kilku miejscach, do których Polacy latają najchętniej, taka pamiątka potrafi kosztować więcej niż cały tydzień urlopu.

Sardynia nie żartuje

Najostrzej podchodzi do tego Sardynia. Od 2017 roku obowiązuje tam regionalna ustawa o turystyce nr 16/2017. Jej artykuł 40 mówi jasno: kto bez zezwolenia zabiera, przechowuje albo sprzedaje choćby niewielkie ilości piasku, kamyków, kamieni lub muszli z wybrzeża czy z morza, płaci karę od 500 do 3000 euro. Słowo "niewielkie" jest tu najważniejsze. Nie chodzi o wywrotkę piasku, tylko właśnie o ten jeden słoiczek.

To nie jest martwy przepis. Włoska Agencja Celna i Monopoli razem z Guardia di Finanza regularnie przeglądają bagaże na lotniskach i w portach wyspy. W samym 2022 roku na sardyńskich lotniskach zabrano pasażerom ponad 115 kg kamyków, muszli i piasku. Na lotnisku w Alghero przez jeden miesiąc tamtej jesieni uzbierało się 19 kg piasku, 23 kg kamieni i 7 kg muszli. Wszystko było ukryte w walizkach turystów z Węgier, Czech, Austrii, Francji, Hiszpanii i samych Włoch. Latem 2024 roku w porcie w Olbii w ciągu dwóch miesięcy zarekwirowano ponad 120 kg, a kary dostało ponad trzydzieści osób.

Niektóre historie trudno nazwać kolekcjonowaniem pamiątek. Francuz zatrzymany w Porto Torres przed wejściem na prom do Nicei wiózł w bagażniku 41 kg kamieni z plaży Lampianu. Inna Francuzka, 69-latka, próbowała wywieźć 40 kg piasku, otoczaków i muszli z plaży Le Saline w Stintino. Bywa też całkiem zwyczajnie. 33-letnia Węgierka wracająca z Alghero do Budapesztu miała w bagażu około 6 kg muszli i piasku zebranych na wybrzeżu między Alghero a Badesi. Też skończyło się sankcją.

Augusto Navone, szef rezerwatu morskiego Tavolara, mówił dziennikowi Corriere della Sera, że w ciągu dziesięciu lat zarekwirowano około 10 ton piasku. Ile się udaje, wraca na plaże. Lotnisko w Olbii współpracuje w tym celu z rezerwatem, strażą leśną i władzami regionu. Sprawa ma też mniej romantyczne dno: sardyńska straż leśna natrafiała na strony, które sprzedawały piasek z wyspy jako suwenir.

Plaża, na którą nie wolno już wejść

Najlepszym dowodem, że chodzi o coś więcej niż przepisy, jest Spiaggia Rosa na wyspie Budelli w archipelagu La Maddalena. Różowy kolor dają jej drobne fragmenty muszli i szkieletów organizmów morskich, między innymi mikroorganizmu Miniacina miniacea. Przez dekady turyści wywozili ten piasek w butelkach, aż plaża zaczęła blednąć. Od lat 90. jest pod pełną ochroną. Nie wolno na niej wysiadać, chodzić ani się kąpać, a wycieczkowe łodzie oglądają ją zza linii boi. Za sam spacer po piasku grozi 300 euro. Przekonała się o tym influencerka, która nagrała swoje lądowanie na Budelli. Razem z karą dla katamaranu, którym przypłynęła, wyszło 1800 euro.

Jest też historia z drugiej strony. W 2020 roku stowarzyszenie Sardegna Rubata e Depredata, które tropi kradzieże z sardyńskich plaż, dostało pocztą litrową butelkę różowego piasku z Budelli. Ojciec nadawczyni zabrał go w 1978 roku. Ona odziedziczyła butelkę i po 42 latach odesłała piasek tam, skąd pochodził.

Grecja: zdjęcie zamiast kamyka

Grecy mają swój najsłynniejszy przypadek na Skiathos. Plaża Lalaria, do której dociera się praktycznie tylko od strony morza, słynie z gładkich, białych otoczaków. Turyści i miejscowi wynosili je latami do ogródków i na półki, aż według lokalnego stowarzyszenia kulturalnego większe kamienie prawie zniknęły. Dziś za zabranie kamyków grozi do 1000 euro. Na plaży stoi tablica z hasłem "Take a picture, not a pebble", a na lotnisku postawiono skrzynki, do których można oddać kamienie przed odlotem. Ponoć zapełniały się zaskakująco szybko.

Na Krecie pod ochroną jest Elafonisi, plaża z różowym odcieniem piasku, który zawdzięcza mikroskopijnym organizmom zwanym otwornicami. Tablice informują, że wynoszenie piasku jest nielegalne. Tripadvisor ogłosił Elafonisi najlepszą plażą świata w 2025 roku, a mimo to część odwiedzających wraca rozczarowana, bo różu jest mniej niż na zdjęciach. Jednym z powodów jest właśnie to, że przez lata turyści zabierali piasek do domu.

Dlaczego garść piasku ma znaczenie

Łatwo machnąć ręką, bo jeden słoiczek niczego nie zmienia. Tyle że takich słoiczków są miliony, a Sardynię i Kretę każdego lata odwiedzają tłumy. To właśnie efekt skumulowany sprawił, że Sardynia sięgnęła po kary. Piasek, otoczaki i roślinność wydm to jeden system, który trzyma brzeg w miejscu. Gdy go uszczuplić, wiatr i fale zabierają resztę znacznie szybciej.

Klątwa skuteczniejsza niż mandat

Czasem lepiej od kary działa strach. Na Hawajach od dziesięcioleci krąży legenda o klątwie Pele, bogini wulkanów, która ma sprowadzać pecha na każdego, kto wywiezie z wysp choćby kawałek lawy. Do Parku Narodowego Wulkanów Hawajskich i okolicznych urzędów pocztowych regularnie przychodzą paczki z kamieniami i listami pełnymi przeprosin. W 2020 roku takich zwrotów było ponad 2000 funtów, czyli blisko tona. Nadawcy opisują rozpady małżeństw, choroby i serie nieszczęść, które zaczęły się po wakacjach. Strażnicy parku powtarzają, że żadnej klątwy nie ma. Jedna z wersji mówi nawet, że legendę puścili w obieg dawni strażnicy i przewodnicy, żeby turyści przestali wynosić kamienie. Jeśli to prawda, był to jeden z najskuteczniejszych pomysłów w historii ochrony przyrody.

Co przywieźć w zamian

Rada jest prosta: zostawić plażę taką, jaką się zastało, a pamiątki szukać na lokalnym targu. Zresztą najlepsze wspomnienia i tak rzadko mieszczą się w słoiku. Spacer po weneckim porcie w Chanii czy po murach obronnych Alghero zapada w pamięć dużo mocniej, gdy wiadomo, na co się patrzy. Dlatego zwiedzając takie miejsca, warto mieć w uchu audioprzewodnik, na przykład Travio.pl, który działa w przeglądarce telefonu, bez instalowania aplikacji.

🎧

Wspierasz mnie, korzystając z Travio

Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.

Wypróbuj →