Stoisz przy stanowisku odprawy w Ryanairze, bo z jakiegoś powodu nie udało ci się zameldować online, i słyszysz, że masz zapłacić 55 euro. Za samo pojawienie się przy okienku. Dokładnie taka sytuacja stała się teraz przedmiotem sporu, który może namieszać w polityce cenowej irlandzkiego przewoźnika – i to nie tylko w Austrii.

Austriacki Sąd Najwyższy (OGH) rozstrzygnął właśnie spór, który organizacja konsumencka VKI toczyła z Ryanairem w imieniu tamtejszego ministerstwa. Chodziło o 15 zapisów w regulaminie przewozowym linii, które – zdaniem pozywających – były sformułowane tak, że przeciętny pasażer nie miał żadnych szans ich zrozumieć. Sąd przyznał rację skarżącym aż w 14 przypadkach.

Które opłaty uznano za bezprawne

Na liście kwestionowanych opłat znalazły się te, które od lat wywołują najwięcej frustracji: 55 euro za odprawę zrobioną na lotnisku, 25 euro za przewóz niemowlaka do drugiego roku życia, 15 euro za wydrukowanie karty pokładowej przy okienku oraz opłata za obowiązkowe miejsce dla rodzin podróżujących z dziećmi. Do tego doszła też słynna dopłata za zmianę danych w rezerwacji, która potrafiła sięgnąć nawet 160 euro – więcej niż niejeden bilet w obie strony.

Sąd nie miał złudzeń co do tego, jak te zapisy są skonstruowane. W uzasadnieniu pojawiło się określenie, które austriackie media chętnie podchwyciły – klauzule miały przypominać zagadkę logiczną, którą trudno rozwiązać nawet po uważnej lekturze. Sędziowie zwrócili też uwagę na coś, co samo w sobie brzmi absurdalnie: część opłat była naliczana nawet wtedy, gdy to sama linia ponosiła winę za problem.

Ryanair widzi to inaczej

Tu warto na chwilę zatrzymać się przy jednym niuansie, bo różne redakcje relacjonują wyrok trochę inaczej. VKI ogłosiło sprawę jako pełny triumf i już udostępnia wzór pisma do występowania o zwrot pieniędzy. Ryanair się z taką interpretacją nie zgadza – rzeczniczka linii przekazała agencji Reuters, że sąd nie uznał całego modelu cenowego za bezprawny ani nie nakazał automatycznych zwrotów, a żądanie VKI dotyczące nakazu usunięcia opłat zostało zresztą oddalone już w dwóch instancjach.

Na razie skutki wyroku obejmują wyłącznie pasażerów wylatujących z Austrii, a Ryanair ma trzy miesiące na dostosowanie regulaminu – choć zapowiada apelację. Ciekawe jest to, że linia i tak ostatnio ograniczyła swoją obecność w tym kraju, przenosząc część połączeń z Wiednia do tańszej Bratysławy. Nie byłby to zresztą odosobniony przypadek – kilka dni wcześniej Ryanair wycofał się też z obowiązkowej dopłaty za miejsca dla rodzin z dziećmi, pod naciskiem brytyjskiego regulatora rynku.

Co to oznacza dla ciebie

Dla kogoś, kto lata tanimi liniami regularnie, to i tak dobra lekcja na przyszłość: cena widoczna na etapie wyszukiwania biletu rzadko bywa ceną ostateczną. Dlatego zanim klikniesz kup, warto porównać całkowity koszt podróży razem z bagażem i odprawą – właśnie to robi za ciebie TaniLocik.pl, pokazując realną cenę lotu zamiast kuszącej stawki bazowej.

A jeśli już dolecisz na miejsce i zostanie ci trochę gotówki, którą inaczej zostawiłbyś na lotniskowych opłatach – to dobry moment, żeby zamiast płatnego przewodnika ściągnąć sobie audioprzewodnik z Travio.pl.

Czy ten wyrok realnie zmieni coś w portfelach polskich pasażerów? Bezpośrednio – na razie nie. Pośrednio – może i tak, bo linie lotnicze rzadko trzymają różne zasady dla różnych krajów, jeśli koszt utrzymania takiego rozdwojenia zaczyna przewyższać korzyści.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa wszędzie po Europie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →