Nagranie wraca do sieci mniej wiecej raz na kwartal: stewardessa mowi do kamery, zeby na pokladzie nie zamawiac niczego, co nie przyjechalo w puszce albo w fabrycznie zamknietej butelce. Brzmi jak kolejna internetowa sensacja, z tych, ktore rozchodza sie szybciej, niz ktokolwiek zdazy je sprawdzic. Tyle ze akurat ta ma za soba dwadziescia lat urzedowych pomiarow po obu stronach Atlantyku, kilka recenzowanych publikacji naukowych i najnowsza porcje danych z konca grudnia zeszlego roku.
Skad w ogole bierze sie woda w samolocie
Nie z butelek. Samolot ma wlasny zbiornik - w krotkodystansowcu zwykle kilkaset litrow, w maszynie dalekiego zasiegu dwa razy tyle, rozdzielone na dwa zbiorniki w tyle kadluba. Napelnia sie go z lotniskowej sieci wodociagowej, ale nie bezposrednio: miedzy kranem a samolotem stoi cysterna, mobilny zbiornik na trzy do pieciu tysiecy litrow, i waz, ktorym woda wchodzi do maszyny.
Ta sama woda idzie potem do kranow w kuchniach pokladowych i do umywalek w toaletach. Tego samego zrodla uzywa sie do zaparzania kawy i herbaty. Amerykanska EPA opisuje to zreszta tym samym zdaniem od 2004 roku: woda ze zbiornika trafia do kuchni pokladowych i do umywalek w toaletach.
Jest jeszcze jeden szczegol, ktory rzadko pojawia sie w publicystyce, a wynika wprost z badan: poziom napelnienia zbiornika nie jest decyzja higieniczna, tylko paliwowa. Woda wazy, a waga kosztuje. W linii, ktora badali Irlandczycy, poziomy ustalal komitet do spraw oszczednosci paliwa - sto procent dla rejsow dlugich, siedemdziesiat piec dla krotkich. Zbiorniki rzadko oprozia sie do zera; robi sie to przy serwisie systemu albo zima, zeby instalacja nie zamarzla. W praktyce swieza wode dolewa sie wiec do wody, ktora juz tam byla.
Dwiescie razy wiecej bakterii niz w kranie na lotnisku
Najciekawsze europejskie badanie tego tematu powstalo na University of Limerick i zostalo opublikowane w 2015 roku w "International Journal of Environmental Research and Public Health". Zespol pobral 154 probki z dwoch konkretnych samolotow jednej linii, z cysterny, ktora je napelniala, i z lotniskowego ujecia, powtarzajac pomiary przez kilka miesiecy.
Wyniki rozjezdzaja sie w dwoch kierunkach naraz i to jest w nich najbardziej pouczajace.
Z jednej strony: ani jedna probka nie zawierala bakterii grupy coli, E. coli ani enterokokow. Formalnie woda byla w porzadku, zgodna z europejskimi normami. Linia mogla spac spokojnie.
Z drugiej: ogolna liczba zywych bakterii, czyli parametr, ktory mowi o kondycji instalacji, wygladala zupelnie inaczej. W lotniskowym ujeciu wynosila zwykle ponizej jednej jednostki na mililitr. W cysternie potrafila siegnac stu czterdziestu tysiecy. Na pokladzie samolotu dalekiego zasiegu - stu piecdziesieciu tysiecy. Autorzy mowia wprost o dwustukrotnym wzroscie na odcinku miedzy kranem a cysterna i wskazuja te cysterne jako glowne ogniwo, ktore psuje wode po drodze. Nie zbiornik w samolocie. Woz, ktory go napelnia.
Z probek wyizolowano 37 gatunkow bakterii. Wiekszosc to zwykle mieszkanki instalacji wodnych, ale w zestawieniu znalazly sie tez patogeny oportunistyczne - takie, ktore zdrowemu czlowiekowi nic nie zrobia, a osobie z oslabiona odpornoscia juz tak: Pseudomonas aeruginosa, Stenotrophomonas maltophilia, Sphingomonas paucimobilis.
Do tego chlor. IATA rekomenduje na pokladzie stezenie chloru wolnego rzedu 0,3-0,8 mg na litr. W badaniu na wyjsciu z lotniskowego kranu bylo go 0,09, w cysternie tyle samo, a w kranie w kuchni pokladowej 0,01. Woda docierala do samolotu praktycznie bez ochrony. Kiedy w drugiej turze pomiarow awaria dozownika na lotnisku podbila stezenie chloru, liczba bakterii na pokladzie spadla - korelacja byla ujemna i istotna statystycznie. Mechanizm jest wiec dokladnie taki, jak sie mozna spodziewac, tylko rzadko ktos go zmierzyl.
Rejsy dlugie wypadly istotnie gorzej niz krotkie. Woda siedzi w zbiorniku dluzej, a przy okazji uzupelnia sie ja w portach o roznym standardzie.
Amerykanskie liczby, od 2004 do teraz
Historia zaczela sie latem 2004 roku, kiedy EPA przebadala wode na 158 losowo wybranych samolotach. Norm nie spelnilo 12,6 procent maszyn: w dwudziestu wykryto bakterie grupy coli, w dwoch dodatkowo E. coli. Powtorzono badanie na jedenastu samolotach - osiem nadal nie przechodzilo testu. Jesienia tego samego roku agencja sprawdzila kolejnych 169 maszyn i tam odsetek pozytywnych wynikow wyniosl 17,2 procent. Lacznie w 2004 roku przebadano 327 samolotow na dziewietnastu lotniskach; srednia wypadla na 15 procent.
Wtedy EPA doszla do wniosku, ze ogolne przepisy o wodzie pitnej, pisane pod wodociagi miejskie, do latajacej instalacji sie nie nadaja. Powstal osobny akt - Aircraft Drinking Water Rule, obowiazujacy od 2011 roku. Linie musza pobierac probki, badac je na obecnosc bakterii grupy coli i E. coli, a kazdy zbiornik dezynfekowac i przeplukiwac cztery razy w roku. Alternatywnie: raz w roku, ale wtedy z comiesiecznym badaniem wody. Przy wykryciu E. coli trzeba w ciagu doby odciac pasazerom dostep do wody i uruchomic procedure naprawcza.
Co z tego wyszlo po kilkunastu latach, pokazuje raport opublikowany 29 grudnia zeszlego roku przez Center for Food as Medicine and Longevity. Zespol Charlesa Platkina przeanalizowal dane z rzadowego portalu sprawozdawczego za trzy lata, od pazdziernika 2022 do wrzesnia 2025, dla 21 przewoznikow.
W tym czasie przebadano 35 674 punkty poboru wody. Bakterie grupy coli wykryto w 949 z nich, czyli w 2,66 procent. W piecdziesieciu punktach obecna byla E. coli. Formalnych przekroczen dopuszczalnego poziomu dla E. coli odnotowano w calej branzy trzydziesci dwa.
Rozstrzal miedzy przewoznikami jest przy tym wiekszy niz same srednie. U duzych linii odsetek probek z bakteriami grupy coli wyniosl 1,89 procent, u regionalnych 4,75. Rekordzista zostala regionalna CommuteAir z wynikiem 33,33 procent, czyli co trzecim punktem poboru.
W rankingu bezpieczenstwa wody, liczonym w skali od zera do pieciu, Delta dostala 5,00, Frontier 4,80, Alaska 3,85. Na drugim koncu American Airlines z nota 1,75, JetBlue 1,80 i regionalna Mesa Airlines z jedynym w zestawieniu wynikiem 1,35, czyli ocena F. Osobna lyzke dziegciu autorzy zarezerwowali dla samej EPA: kar finansowych za naruszenia przepisow praktycznie sie nie naklada, a na pytania o ich liczbe agencja nie odpowiedziala.
Warto dodac uczciwie, ze metodologia zmienila sie wzgledem poprzedniej edycji z 2019 roku, wiec porownania punkt w punkt sa umowne. Kierunek u niektorych przewoznikow jest jednak trudny do przeoczenia - Delta miala wtedy 1,6 na piec.
Dlaczego goraca woda nie zamyka tematu
Argument, ktory pada w tej dyskusji najczesciej: przeciez kawa i herbata sa z wrzatku, wiec cokolwiek tam bylo, zdechlo.
Problem w tym, ze wrzatku na pokladzie nie ma. Kabine utrzymuje sie w cisnieniu odpowiadajacym mniej wiecej wysokosci od 1800 do 2400 metrow, a przy takim cisnieniu woda wrze w okolicach 90-93 stopni. Ekspresy pokladowe podgrzewaja wode do temperatury bliskiej wrzenia, ale to nie to samo co utrzymywanie jej we wrzeniu przez minute.
Termicznie jest to blizej pasteryzacji niz sterylizacji, a pasteryzacja dziala tylko wtedy, gdy zgadza sie i temperatura, i czas. Herbata i tak wyjdzie z tego lepiej niz kawa, bo zalewa sie ja woda najgoretsza, jaka jest dostepna. Ale zadna z tych metod nie usuwa tego, co w wodzie zostawily po sobie bakterie, ani nie rozwiazuje kwestii biofilmu w instalacji.
Europa: te same cysterny, inne przepisy
W Unii nie ma odrebnego rozporzadzenia poswieconego wylacznie wodzie w samolotach - odpowiednika amerykanskiego ADWR. Woda na pokladzie podlega ogolnym przepisom o wodzie przeznaczonej do spozycia przez ludzi oraz prawu zywnosciowemu, a szczegoly operacyjne opisuja wytyczne WHO z przewodnika "Guide to Hygiene and Sanitation in Aviation" i branzowe standardy IATA. Normy sa zreszta surowsze niz amerykanskie: E. coli, enterokoki i Pseudomonas aeruginosa maja byc nieobecne, a ogolna liczba bakterii nie moze przekraczac stu jednostek na mililitr.
Wlasnie dlatego wyniki z Limerick sa tak niewygodne. Bakterii wskaznikowych nie bylo ani jednej. Ogolna liczba bakterii przekraczala norme o kilka rzedow wielkosci. Sprawdzalo sie dokladnie to, co przepisy kaza sprawdzac, i dokladnie to wychodzilo dobrze.
Podobne badanie zrobila w 2006 roku Health Canada, pobierajac 431 probek: bakterie grupy coli w 15,1 procent, E. coli w 1,2 procent. Kanadyjczycy wydali wtedy zalecenie, zeby osoby z obnizona odpornoscia unikaly na pokladzie napojow przygotowywanych z wody z kranu - zarowno goracych, jak i zimnych.
Co z tym zrobic
Rekomendacje autorow grudniowego raportu sa krotkie i dosc radykalne:
- pic wylacznie z zamknietych butelek i puszek,
- odpuscic pokladowa kawe i herbate,
- zamiast mycia rak w toalecie uzywac zelu z zawartoscia alkoholu co najmniej 60 procent,
- kupic wode albo napelnic wlasna butelke juz po kontroli bezpieczenstwa,
- zachowac wieksza ostroznosc na trasach dalekiego zasiegu, gdzie standardy uzupelniania wody w porcie docelowym bywaja rozne.
Sami autorzy zaznaczaja przy tym, ze ich zestawienie jest ocena zgodnosci z przepisami, a nie prognoza dla konkretnego rejsu. Zdrowa dorosla osoba pijaca pokladowa kawe raz na kilka miesiecy statystycznie nie ma sie czym przejmowac. Inaczej wyglada to przy obnizonej odpornosci, u malych dzieci i w ciazy - i to wlasnie te grupy wskazywaly kolejno EPA w 2004, Health Canada w 2006 i amerykanski raport z zeszlego roku.
Butelka napelniona po kontroli ma zreszta te zalete, ze nie konczy zycia razem z lotem. Po wyladowaniu zwykle wedruje do plecaka i jedzie dalej, a wtedy przydaje sie druga rzecz, ktora warto miec przy sobie juz na miejscu - sluchawki. Chodzac po nowym miescie, duzo wygodniej sluchac opowiesci o tym, co sie wlasnie mija, niz czytac ja z ekranu; audioprzewodnik Travio prowadzi po prostu w tle, kiedy sie zwiedza.
Na koniec jedna liczba
Delta w edycji z 2019 roku miala 1,6 punktu na piec. W najnowszej ma 5,00 i zero przekroczen normy dla E. coli przy flocie ponad tysiaca samolotow. Frontier - 4,80. To nie jest kwestia fizyki ani konstrukcji samolotu, bo instalacja wodna w Airbusie Delty i w Airbusie Mesa Airlines wyglada tak samo. To kwestia tego, jak czesto pluka sie zbiorniki i kto pilnuje cysterny.
Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem
Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.