To miało być zwyczajne lipcowe popołudnie na jednej z plaż niedaleko Ragusy, na południu Sycylii. Rejon Santa Croce Camerina, okolice Casuzze - spokojna woda, parasole, dzieci lepiące zamki z piasku. Pod koniec lipca ten sielski obrazek prysł w kilka chwil, bo morze zaczęło przynosić coś, czego nie znajdziesz w żadnym przewodniku: pliki gotówki.
Wszystko zaczęło się dość prozaicznie. Niedaleko brzegu dryfowała półkabinowa motorówka, której po prostu skończyło się paliwo. Dwie z czterech osób na pokładzie popłynęły do nabrzeża po kanistry, a łódź, spychana prądem w stronę płycizny, zaczęła się niebezpiecznie kołysać. Wypoczywający na plaży dostrzegli to i - w dobrej wierze, obawiając się wypadku - wezwali straż przybrzeżną.
Awaria, która zamieniła się w polowanie na banknoty
I tu historia skręciła w stronę filmu sensacyjnego. Kiedy na horyzoncie pojawiły się służby, ludzie, którzy zostali na pokładzie, wpadli w popłoch. Zamiast czekać na pomoc, zaczęli wyrzucać za burtę paczki - część zapakowaną w reklamówki, część ukrytą w zwykłej turystycznej lodówce. Dwóch mężczyzn wskoczyło do wody i ruszyło wpław do brzegu. Pakunki jednak nie poszły na dno. Prąd, ten sam, który znosił łódź, popchnął je prosto ku plaży.
Kiedy pierwsze paczki dotarły na płyciznę i ktoś zorientował się, co jest w środku, na brzegu zawrzało. Plażowicze rzucili się do wody, wyławiając mokre banknoty i chowając je do kieszeni. W paczkach były różne nominały - od drobnych piątek i dziesiątek aż po banknoty studolarowe, znaczy setki euro. Włoskie media pisały początkowo o mniej więcej 700 tysiącach euro, choć ostatecznie naliczono około 670 tysięcy. Tak czy inaczej - fortuna dryfująca tuż przy ręczniku.
Zabawa w poławiaczy skarbów trwała krótko. Na plażę zjechali ratownicy, funkcjonariusze Gwardii Finansowej, policjanci i karabinierzy. Zatrzymywali tych, którzy zdążyli już schować część łupu, i odzyskali niemal całą gotówkę. Czterech pasażerów łodzi, w tym obywatela Malty, wylegitymowano i przewieziono do placówki straży przybrzeżnej. Motorówkę odholowano do portu i skonfiskowano, a śledztwo przejęła prokuratura w Ragusie.
Skąd wzięły się te pieniądze?
Największa zagadka została nierozwiązana: skąd na jednej łodzi wzięło się kilkaset tysięcy euro w gotówce, zapakowanych tak, jakby ktoś szykował się na szybką ucieczkę? Śledczy nie mają złudzeń, że to nie były oszczędności życia - wśród rozważanych tropów pojawiają się zyski z handlu narkotykami, pranie pieniędzy i obrót fałszywymi banknotami. Malta, skąd miała wypłynąć jednostka, tylko dokłada wątków do tej układanki.
Dla samej Ragusy to zupełnie nietypowa pocztówka z lata, bo miasteczko słynie z czegoś zgoła innego niż morskie dramaty. Ragusa Ibla to jedna z pereł późnego baroku sycylijskiego, wpisana wraz z całą doliną Val di Noto na listę UNESCO - plątanina schodów, kamiennych zaułków i kościołów, które aż proszą się o spokojne, uważne zwiedzanie. Kiedy człowiek przemierza takie miejsce, dużo więcej z niego wyniesie, mając w uchu audioprzewodnik zamiast pospiesznego zerkania w mapę - na przykład ten z Travio.pl, który podpowiada, na co patrzeć i jaka historia kryje się za kolejnym zaułkiem. A że Ragusę obsługuje pobliskie lotnisko Comiso, na które regularnie trafiają tanie połączenia - okazje warto podłapać choćby na TaniLocik.pl - z dojazdem na tę część Sycylii naprawdę nie ma problemu.
Znalezione euro wróciły do służb, plażowicze wrócili do parasoli, a historia obiegła włoskie media jako jeden z dziwniejszych obrazków tego lata. Motorówka stoi w porcie i czeka na oględziny, które być może odpowiedzą na pytanie, czyje właściwie były te pieniądze.
Wspierasz mnie, korzystając z Travio
Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.