Tuż pod Zamkiem Praskim, na Radnickich schodach na Hradczanach, stoi niepozorna knajpka. Przed wejściem szyld kuszący plzeňskim piwem, w środku nalewak z logo Pilsner Urquell. Wchodzisz, siadasz, prosisz o "duże piwo" i dostajesz litrowy kufel, tak zwany tuplák. Wszystko gra, prawda? Problem w tym, że złocisty trunek nie płynie z tego eleganckiego nalewaka, tylko ląduje w kuflu przelany z... plastikowej dwulitrowej butelki spod lady. A w butelce nie ma żadnej Plzni - jest tańszy Braník.

Tak przynajmniej wyglądało to na nagraniu, które obiegło Czechy i które ostatecznie zaprowadziło jego autora prosto na salę sądową.

Kto to nagrał

Za kamerą stali Janek Rubeš i Honza Mikulka, duet znany jako Honest Guide (a po czesku Kluci z Prahy). Od lat robią to samo: chodzą po zabytkowym centrum Pragi i pokazują, gdzie turysta może zostać naciągnięty - od kantorów z fatalnym kursem, przez taksówki z "zepsutym" licznikiem, po sprzedawców winiet drogowych po zawyżonych cenach. Brytyjski "The Independent" nazwał ich kiedyś "patronami praskiej turystyki". Mają ponad milion subskrybentów i realny wpływ na to, jak zagraniczni goście poruszają się po mieście.

Tym razem na ich celowniku znalazł się lokal Mistic-Café. Dostali kilka sygnałów od widzów, więc wysłali tam swojego człowieka. Ten poprosił o piwo i najpierw zdziwił się rozmiarem - zamiast półlitrowego kufla dostał litrowy tuplák. Po pierwszym łyku było jasne, że to nie jest oczekiwana Plzeň. Rachunek? 185 koron za ten litr. Dla porównania: dwulitrową butelkę Braníka kupisz w czeskim sklepie za jakieś 40 koron. Z wcześniejszych rachunków pokazywanych przez klientów wynikało z kolei, że samo piwo potrafiło tam kosztować i 330 koron, a frytki 90.

Zamiast ucichnąć - pozew

I tutaj historia robi zwrot, którego właścicielka chyba nie przewidziała. Zamiast przeczekać burzę, Yvetta Procházková poszła do sądu. Złożyła dwa pozwy o ochronę dóbr osobistych - jeden przeciwko samemu Rubešowi, drugi w imieniu restauracji - i zażądała przeprosin, sprostowania albo usunięcia filmu oraz odszkodowania idącego w setki tysięcy koron. Argumentowała, że nagranie, które zebrało prawie 1,8 miliona wyświetleń i pokazywało jej twarz, zniszczyło jej reputację. Na rozprawie się rozpłakała, mówiła, że jej wnuki są przez to zaczepiane w szkole.

Tyle że pozew zadziałał dokładnie odwrotnie, niż miała nadzieję. O sprawie, która wcześniej była jednym z wielu filmów na YouTube, nagle napisały wszystkie czeskie media. Nazwisko właścicielki i cała historia z Braníkiem z petki obiegły kraj - to podręcznikowy efekt Streisand, w którym próba wyciszenia tematu robi mu najlepszą reklamę.

Co powiedział sąd

Najciekawsze jest to, że sędzia Petr Košík przyznał po trochu racji obu stronom. Dzień przed rozprawą sam wybrał się do Mistic-Café na piwo. Dostał - a jakże - tuplák Braníka z plastikowej butelki i skwitował krótko, że dobrowolnie by go sobie nie zamówił. Uznał, że dużego piwa nie wolno sprzedawać jako "tupláka" i że w pewnym sensie faktycznie można tu mówić o pułapce na turystów.

Z drugiej strony wytknął Rubešowi, że przesadził z komentarzem. Figurant poprosił bowiem po prostu o "piwo", a nie konkretnie o Plzeň - więc twierdzenie, że dostał Braník "zamiast" plzeňskiego, było naciągane. "Gdyby pan sobie darował ten cały sos, pozew poszedłby do kosza w całości" - usłyszał youtuber. Ostatecznie sędzia namówił obie strony na ugodę: Rubeš miał dodać do materiału wyjaśnienie, że gość dostał Braník z butelki (czego właścicielka nie uważa za oszustwo), choć spodziewał się nalewanej Plzni, a Procházková wycofała jeden z pozwów. Roszczeń wobec siebie już nie mieli.

Co z tego wynika dla podróżnika

Morał jest prosty i wcale nie dotyczy wyłącznie Pragi. W turystycznym centrum każdego popularnego miasta szyld nie jest gwarancją - warto dopytać, jakie dokładnie piwo dostajemy, jaki ma rozmiar i ile kosztuje, zanim kelner odejdzie od stolika. To kilka sekund, które oszczędzają nerwów przy rachunku.

A skoro już jesteśmy w Pradze - kiedy skończysz temat piw i ruszysz między katedrę św. Wita, Złotą Uliczkę i Most Karola, dobrze mieć w uchu kogoś, kto opowie ci, na co właściwie patrzysz. Zamiast gnać za tłumem albo dać się wciągnąć do pierwszej knajpy z najgłośniejszym szyldem, można spokojnie zwiedzać we własnym tempie z audioprzewodnikiem Travio.pl - historie same wchodzą do głowy, a ty decydujesz, gdzie się zatrzymać. Praga zresztą wciąż należy do najtańszych europejskich kierunków na weekend, więc jeśli akurat wypatrujesz okazji, warto zerknąć na porównywarki lotów w rodzaju TaniLocik.pl.

Bo na koniec zostaje ta jedna, dość zabawna prawda: knajpa, która chciała zniknąć z internetu, jest dziś znana w całych Czechach. Piwo z petki potrafi narobić więcej szumu niż niejedna reklama.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →