Port de Sóller to jedno z tych miejsc, do których wraca się latami. Spokojna zatoka w kształcie podkowy, wciśnięta między strome zbocza Serra de Tramuntana, z jedyną porządną piaszczystą plażą na dzikim, zachodnim wybrzeżu Majorki. Woda jest tu płytka i ciepła, dlatego od zawsze ściągają tu rodziny z dziećmi. Właśnie nad tą zatoką ma jednak wejść w życie regulamin, który sporo zmieni w tym, co wolno robić na piasku.

Lokalne władze przygotowały projekt przepisów na sezon 2026. Jeśli przejdą w obecnym kształcie, na plaży od Llatzaret aż po promenadę Antoniego Montisa nie zagramy już w piłkę, siatkówkę czy tenisa plażowego, o ile zabawa przeszkadza innym plażowiczom. Zakazane mają być też sporty wodne w strefach wyznaczonych do kąpieli, a z piasku znikną głośniki i radia - koniec z reggaetonem puszczanym na całą okolicę. Do listy dopisano również zakaz plażowania nago i handlu obwoźnego. Najbardziej elektryzuje jednak taryfikator: za złamanie zasad grożą kary sięgające 3000 euro, czyli u niejednego turysty więcej niż koszt całego wyjazdu.

Wyspa podzielona

Projekt firmuje centroprawicowa rada miejska, ale opozycja nie zostawia na nim suchej nitki. Socjaliści z PSIB nazwali proponowane rozwiązania "rodem z minionej epoki" i zapowiedzieli poprawki, które miałyby złagodzić "bezsensowne zakazy". Ich rzecznik Jaume Mateu przekonuje, że regulamin jest zbyt surowy, uderza w wolność i pomija realia rodzin z małymi dziećmi, które przychodzą na plażę właśnie po to, żeby pobiegać po piasku. Pada też praktyczne pytanie: kto to wszystko wyegzekwuje, skoro miejscowa policja i tak tonie w problemach z ruchem i korkami? Zamiast mandatów opozycja proponuje kampanie edukacyjne, godziny dla psów i uporządkowanie kwestii palenia. Trzeba pamiętać, że to na razie projekt - zanim zacznie obowiązywać, musi go zatwierdzić rada.

Nie tylko Sóller

Sóller nie działa w próżni. Podobne zaostrzenia przetaczają się przez całą Hiszpanię i cały archipelag Balearów. Na wielu plażach obowiązują już zakazy palenia, a za spacer po mieście w samym stroju kąpielowym - poza plażą i przyległą promenadą - można dostać mandat nawet do 600 euro. W imprezowych dzielnicach jak Playa de Palma czy Magaluf mocno przykręcono śrubę piciu alkoholu na ulicy i zabawom na łódkach. Z kolei na Costa del Sol, w rejonie Malagi, wprowadzono kary do 3000 euro za wprowadzanie psów na plażę albo "zabawę przy samej wodzie", a za załatwianie się w morzu grozi od 300 do 750 euro. Wspólny mianownik jest jeden: samorządy próbują okiełznać masową turystykę i odzyskać spokój, którego mieszkańcom brakuje.

Co to znaczy dla nas

Dla polskiego turysty morał jest prozaiczny: zanim rozłożymy koc, warto rzucić okiem na tablice przy wejściu na plażę, bo lista rzeczy zakazanych bywa dłuższa, niż się spodziewamy. Głośnik lepiej zostawić w apartamencie, a mecz w piłkę przenieść tam, gdzie nikomu nie wadzi. Sóller ma zresztą jeszcze jedną niespodziankę dla zmotoryzowanych - centrum miasteczka jest strefą tylko dla mieszkańców, więc autem tam nie wjedziemy. Najlepiej zostawić samochód poza strefą i wsiąść w zabytkowy tramwaj albo słynną kolejkę z Palmy, która sama w sobie jest atrakcją.

A samo miasteczko naprawdę warto poznać spokojnie, bez pośpiechu. Wąskie uliczki, secesyjne kamienice i kościół u stóp Tramuntany kryją mnóstwo detali, które łatwo przeoczyć - z audioprzewodnikiem Travio.pl w słuchawkach zwiedzanie zamienia się w opowieść i wyłapiesz historie, o których tablice informacyjne milczą. Bo choć nad zatoką ma być ciszej, powodów, żeby tu przyjechać, wcale nie ubywa.

🎧

Wspierasz mnie, korzystając z Travio

Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.

Wypróbuj →