Jest taki moment na pokładzie, który wielu z nas przechodzi z lekkim obrzydzeniem: wyjście z samolotowej toalety. Zatrzask otwierasz łokciem, spłuczkę naciskasz przez chusteczkę, a wracając na miejsce, sięgasz po żel antybakteryjny, jakbyś właśnie opuszczał laboratorium chorób zakaźnych. Ta ostrożność jest zrozumiała. Jest tylko jeden problem: kierujesz ją na zupełnie niewłaściwe miejsce.

Wróg czai się tuż przed tobą

Najbrudniejszym punktem w całym samolocie nie jest ani toaleta, ani klamka, ani nawet pas bezpieczeństwa. Jest nim niepozorny, składany stolik, który za chwilę rozłożysz, żeby postawić na nim kawę albo kanapkę. Kiedy pewien serwis podróżniczy wysłał mikrobiologa, by pobrał próbki z kilku lotnisk i pokładów, wynik był bezlitosny: na stoliku wykryto około 2155 tak zwanych jednostek tworzących kolonie bakterii na cal kwadratowy. Dla porównania, przycisk spłuczki w samolotowej toalecie miał ich niespełna 270 - czyli jakieś osiem, dziewięć razy mniej.

Reszta zestawienia też potrafi zaskoczyć. Zaraz za stolikiem uplasowały się przyciski lotniskowych poidełek z wodą, dalej pokrętła nawiewu nad głową, a dopiero potem wspomniana spłuczka, klamra pasa i - na samym końcu, jako najczystsze - zamki w kabinach toalet. Innymi słowy, miejsce, którego wszyscy się boją, wypadło w tym rankingu wyjątkowo przyzwoicie. Żeby unaocznić skalę: przeciętna deska sedesowa w domu ma około 130 jednostek na cal kwadratowy. Twój samolotowy stolik bywa więc kilkanaście razy brudniejszy niż klapa we własnej łazience.

Dlaczego akurat stolik?

Odpowiedź jest równie prozaiczna, co niepokojąca: nikt go porządnie nie myje. Ekipy sprzątające mają między lądowaniem a kolejnym startem dosłownie kilkanaście minut, a w tym czasie muszą ogarnąć całą kabinę. Toalety, przynajmniej te, ktoś regularnie dezynfekuje. Stoliki - rzadko kiedy. A ląduje na nich wszystko: rozlana kawa, okruszki, czyjeś stopy, a bywa, że i przewinięte niemowlę albo zużyte chusteczki poprzedniego pasażera. Mikrobiolog z Uniwersytetu Arizony, który od lat bada te powierzchnie, znajdował na stolikach ślady wirusów przeziębienia i grypy, norowirusa, a nawet opornej na antybiotyki bakterii MRSA.

I tu tkwi cała ironia tej sytuacji. Toaleta wygląda groźnie, więc traktujemy ją z rezerwą - myjemy ręce, niczego nie dotykamy bez potrzeby. Stolik wygląda niewinnie, więc kładziemy na nim jedzenie i jemy prosto z blatu, nie zastanawiając się ani sekundy. To właśnie ten fałszywy spokój czyni go groźniejszym: prowadzi bakterie najkrótszą możliwą drogą - z blatu, przez jedzenie, wprost do ust.

Zanim jednak odwołasz najbliższy lot, mam dobrą wiadomość. W tym samym badaniu żadna z 26 próbek nie wykazała obecności bakterii kałowych, więc mówimy głównie o drobnoustrojach ze skóry i dróg oddechowych, a nie o czymś rodem z horroru. Warto tylko pamiętać, że im taniej i szybciej lata dana maszyna, tym krótszy jej postój między rejsami - a to właśnie wtedy stolik najczęściej zostaje nietknięty przez ściereczkę. Nie znaczy to, że masz rezygnować z okazji: tani bilet upolowany choćby na TaniLocik.pl jest wart swojej ceny. Znaczy tylko, że dobrze mieć w podręcznej torbie paczkę nawilżanych chusteczek.

Sam rytuał jest banalnie prosty. Zanim rozłożysz stolik, przetrzyj go antybakteryjną chusteczką, a przy okazji zahacz o klamrę pasa i pokrętło nawiewu. Jedzenia staraj się nie kłaść wprost na blacie - wystarczy serwetka albo opakowanie. I to w zasadzie tyle. Nie chodzi o paranoję, tylko o dziesięć sekund, które oszczędzą ci nieprzyjemnej niespodzianki kilka dni później.

Najlepsze w tej wiedzy jest to, że gdy już rozprawisz się z niewidzialnym problemem, możesz wreszcie odpuścić i po prostu cieszyć się lotem. Zamiast w napięciu lustrować każdą powierzchnię wokół, lepiej włożyć słuchawki i puścić sobie audioprzewodnik z Travio.pl o miejscu, do którego lecisz - tak, by wylądować z głową pełną planów, a nie myśli o zarazkach. Podróż ma być przyjemnością, a nie testem na odporność. Wystarczy wiedzieć, gdzie naprawdę czai się brud, i mieć pod ręką jedną chusteczkę więcej.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →