Przez ostatnie lata trudno było o lepszy materiał na internetowe żarty niż port lotniczy Warszawa-Radom. Zdjęcia pustej hali odlotów, komentarze w stylu "kto stąd w ogóle lata", kpiny z liczby połączeń - to wszystko przylgnęło do lotniska mocniej niż jakikolwiek slogan reklamowy. Tym większe zaskoczenie wywołał lipcowy komunikat Polskich Portów Lotniczych, z którego wynika, że miniony miesiąc był dla radomskiego portu najlepszym w całej jego historii.

W lipcu z Radomia skorzystało 25 931 podróżnych. To o 43 procent więcej niż rok wcześniej i wynik, który przebił poprzedni rekord portu - ustanowiony trzy lata temu - o blisko trzy tysiące osób. Lotnisko w obecnym kształcie działa od kwietnia 2023 roku, po rozbudowie, więc mowa o rekordzie w krótkiej, ale burzliwej historii.

Z czego składał się ten rekord

Najintensywniejszym dniem okazał się 27 lipca, kiedy przez port przewinęło się 2335 pasażerów. Złożyło się na to piętnaście operacji lotniczych - osiem czarterowych, pięć rozkładowych i dwie techniczne, czyli przebazowania samolotów. W skali całego miesiąca operacji było 176, z czego szesnaście krajowych, i tu akurat gros stanowiły właśnie przeloty techniczne, a nie regularny ruch pasażerski. Motorem wyniku był więc sezon czarterowy, a nie nagły wysyp codziennych połączeń.

Latem z Radomia można było polecieć między innymi do Larnaki, Antalyi, Hurghady, Rzymu czy Prewezy, a nowością tego sezonu są rejsy Wizz Air do albańskiej Tirany i bułgarskiego Burgas. Grecka Preweza ma zostać w siatce do 12 września. Te kierunki łączy jedno: po wylądowaniu zwykle rusza się w miasto albo w teren, i tu praktyczna dygresja. Na takich wyjazdach zwiedzanie z audioprzewodnikiem w telefonie, jak ten z Travio.pl, często wychodzi wygodniej i taniej niż szukanie oprowadzania na miejscu. Idzie się własnym tempem, a i tak wiadomo, na co się patrzy.

Dlaczego akurat teraz

Część odpowiedzi leży poza samym Radomiem. Lotnisko Chopina wchodzi w okres modernizacji, a PPL od dawna liczą, że radomski port przejmie choć część tego ruchu - zwłaszcza czartery i tanie linie. Marcin Danił, członek zarządu spółki do spraw finansowo-handlowych, komentując lipcowe dane wskazał, że w sezonie letnim lotnisko dobrze spełnia swoją funkcję, i wyraził nadzieję, że w naturalny sposób odciąży Warszawę oraz przyciągnie kolejnych przewoźników i touroperatorów. Na papierze logika jest prosta: jest baza pasażerów pod Warszawą, jest wolna przepustowość, jest powód, żeby z niej skorzystać.

Rekord, który nie zamyka tematu

Tyle że sam rekord nie oddaje pełni obrazu. Z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że cały 2025 rok radomski port zamknął spadkami - o ponad 15 procent względem 2024 i o 9 procent względem 2023. W ubiegłym roku odprawił około 95 tysięcy osób, a prognoza na ten rok mówi o mniej więcej 120 tysiącach. To wciąż niewiele jak na infrastrukturę tej skali.

Do tego dochodzi kwestia pieniędzy. Strata lotniska rosła z roku na rok: 30 milionów złotych w 2023, 38 milionów w 2024, ponad 40 milionów w 2025, a w tym roku ma przekroczyć pięćdziesiąt. Przy takich liczbach pojedynczy odprawiony pasażer oznacza dziś ponad 640 złotych straty dla portu. Rekordowy lipiec te proporcje poprawia, ale ich nie odwraca.

Odpowiedzią PPL na tę sytuację jest przedstawiona w lutym strategia do 2030 roku. Zakłada model hybrydowy - obok ruchu pasażerskiego opartego na czarterach i tanich liniach spółka chce rozwijać cargo, obsługę techniczną samolotów (MRO), lotnictwo ogólne i szkolenia. Chodzi o to, żeby lotnisko przestało zależeć wyłącznie od liczby sprzedanych biletów, bo na samym ruchu wakacyjnym, jak pokazują dotychczasowe wyniki, trudno tu wyjść na plus.

Na razie to samo lotnisko w tym samym tygodniu dostarcza materiału i na triumfalny nagłówek o rekordzie, i na tekst o cięciach oraz stratach. Lipiec pokazał, że przy dobrym sezonie Radom potrafi się zapełnić - reszty roku, poza wakacyjnym szczytem, te dane na razie nie obejmują.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →