Radom właśnie pobił swój rekord. W czerwcu 2026 przez najmłodszy port lotniczy w Polsce przewinęło się ponad 16 tysięcy pasażerów - o przeszło jedną piątą więcej niż rok wcześniej i najwięcej w jakimkolwiek czerwcu od reaktywacji lotniska. Lipiec zapowiada się jeszcze lepiej. Na tablicy odlotów pojawiają się kolejne wakacyjne kierunki, a pod koniec czerwca z Sadkowa wystartował nawet Boeing 787-9 Dreamliner włoskiego Neosa, który zabrał turystów Itaki na Nosy Be u wybrzeży Madagaskaru. Brzmi jak sukces. Problem w tym, że gdy ktoś w PPL sięga po kalkulator, humor gwałtownie się psuje.
Rachunek, który psuje humor
Powód jest prozaiczny. W 2025 roku lotnisko Warszawa-Radom zamknęło rok stratą netto rzędu 44,3 mln zł. Sama liczba niewiele mówi - większość polskich lotnisk jest pod kreską i mało kogo to dziwi. Robi się jednak nieprzyjemnie, kiedy podzielimy tę stratę przez liczbę obsłużonych podróżnych. A tych przez cały 2025 rok było zaledwie 95,6 tysiąca. Z tego prostego dzielenia wychodzi, że do każdego pasażera przechodzącego przez radomski terminal zarządca musiał dołożyć ponad 463 złote. Mniej więcej tyle, ile kosztuje niejeden bilet w obie strony na słoneczne południe Europy.
I nie jest to wypadek przy pracy jednego sezonu. Dopłata rośnie rok do roku: w 2023, pierwszym niepełnym roku po ponownym otwarciu, było to niespełna 319 zł, rok później już ponad 415, a teraz przekroczyła 463. Innymi słowy - im więcej Radom lata, tym więcej dokłada.
Żeby zrozumieć, skąd taka dziura, trzeba cofnąć się do budowy. Odtworzenie portu na dawnym wojskowym Sadkowie pochłonęło około 800 mln zł, mniej więcej dwa razy więcej, niż pierwotnie zakładano. Do tego dochodzi geografia, której nie da się oszukać: z centrum Warszawy do Radomia jest ponad 100 kilometrów, więc dla wielu stołecznych podróżnych to zwyczajnie za daleko, by traktować go jako naturalną alternatywę dla Okęcia.
Dlaczego Radom świeci pustkami
Efekt łatwo przewidzieć. Linie i pasażerowie wolą droższe, ale bliższe i lepiej skomunikowane Lotnisko Chopina. A pojedynczy pasażer w regionalnym porcie to marny zarobek - tanie linie płacą za jego odprawę dosłownie kilka złotych. Prawdziwe pieniądze zostawiają dopiero tłumy: na parkingu, w sklepach, w punktach gastronomicznych. Branża od dawna powtarza, że regionalne lotnisko zaczyna zarabiać dopiero przy mniej więcej milionie pasażerów rocznie, a coraz częściej mówi się nawet o półtora miliona. Radom, z wynikiem liczonym w dziesiątkach tysięcy, jest od tego progu o całe lata świetlne.
Nic dziwnego, że port stał się kartą w politycznej rozgrywce. Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu do spraw CPK, wprost nazwał radomskie lotnisko katastrofą finansową i przykładem wydawania publicznych pieniędzy wbrew liczbom. Polskie Porty Lotnicze, które odziedziczyły tę inwestycję po poprzednikach, nie zamierzają jednak odpuścić - na początku 2026 roku pokazały nową, ratunkową strategię, a przewoźników i biura podróży kuszą dopłatami marketingowymi za otwieranie nowych tras.
I coś rzeczywiście drgnęło. Wizz Air pod koniec czerwca ruszył z Radomia do Tirany, w lipcu dołącza bułgarskie Burgas, a część czarterów do Hurghady ma zostać przeniesiona z zatłoczonego Okęcia właśnie tutaj. Dla samego podróżnego mały port ma zresztą swoje uroki - od parkingu do bramki idzie się chwilę, kolejki do kontroli są krótkie, a cała odprawa mniej stresująca niż w wielkim terminalu. Jeśli akurat celujecie w któryś z tych świeżych kierunków, warto trzymać rękę na pulsie cen, bo na nowo otwieranych trasach potrafią pojawiać się naprawdę okazyjne bilety - my na TaniLocik.pl wyłapujemy takie perełki na bieżąco. A wybierając się do Albanii czy Bułgarii, dobrze mieć w telefonie audioprzewodnik z Travio.pl, żeby zamiast błądzić po nieznanym mieście od razu wiedzieć, co i dlaczego warto tam zobaczyć.
Pozostaje pytanie za 44 miliony: czy rekordy pasażerskie w końcu przełożą się na zdrowszy bilans, czy Radom na zawsze zostanie lotniskiem, które im ciężej pracuje, tym głębiej tonie. Sami zarządzający przyznają, że publicznych pieniędzy nie będą dolewać w nieskończoność. Najbliższe sezony pokażą, czy najmłodszy port w kraju zdąży dorosnąć, zanim skończy się cierpliwość - i budżet.
Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem
Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.