Sceny na części europejskich lotnisk tego lata przypominają wszystko, tylko nie wakacje: wielogodzinne kolejki do kontroli granicznej, podróżni nerwowo zerkający na zegarek i samoloty odjeżdżające od rękawa z całymi rzędami pustych foteli, bo pasażerowie wciąż tkwią na granicy. Winowajca ma suchą nazwę: EES, unijny System Wjazdu/Wyjazdu, który od 10 kwietnia 2026 roku działa już w pełnym zakresie.
EES zastępuje dawną pieczątkę w paszporcie zapisem cyfrowym. Podróżny spoza Unii, wjeżdżając na krótki pobyt, oddaje odciski palców i zdjęcie twarzy, a dane trafiają do wspólnej bazy 29 państw (wszystkich krajów UE poza Irlandią i Cyprem, plus Norwegia, Szwajcaria, Islandia i Liechtenstein). W założeniu ma przyśpieszyć odprawy i wyłapywać osoby przekraczające dozwolony czas pobytu. Problem w tym, że pełny start zbiegł się ze szczytem sezonu, a wielu lotniskom brakuje kiosków i przeszkolonego personelu. Pierwsza rejestracja zajmuje raptem kilka minut na osobę - ale pomnóż to przez cały samolot schodzący jednocześnie, a kolejka rośnie lawinowo.
Skala bywa spora. W godzinach szczytu dwie, trzy godziny oczekiwania stały się na obłożonych lotniskach normą, a w najgorszych przypadkach zgłaszano cztery, a nawet pięć. Do najbardziej sparaliżowanych należał paryski Charles de Gaulle, ale wielogodzinne szczyty notowały też Genewa, Wiedeń, Bruksela, Madryt, Barcelona czy Palma. Symboliczna scena rozegrała się w Mediolanie, gdzie ponad setka pasażerów easyJet nie zdążyła na lot do Manchesteru, choć część zjawiła się na lotnisku z trzygodzinnym zapasem. Linie lotnicze - Ryanair, easyJet, TUI, Jet2, British Airways - biją na alarm, a Ryanair wprost domaga się zawieszenia kontroli do września. Organizacje lotniskowe i przewoźnicy apelują do Brukseli, ale Komisja Europejska nie zamierza wciskać pauzy: określa skutki jako ograniczone i wskazuje na rządy państw członkowskich.
Ile z tego realnie spada na kogoś, kto wylatuje z Warszawy albo Krakowa? Tu dobra wiadomość, której nie znajdziesz w większości alarmistycznych nagłówków: jako obywatel UE w ogóle nie podlegasz systemowi EES. Podróżujesz na polskim paszporcie lub dowodzie i korzystasz z tych samych bramek co dotąd - bez odcisków palców, bez kolejki dla obywateli państw trzecich. System zbudowano wyłącznie dla podróżnych spoza Unii.
To jednak nie znaczy, że chaos zupełnie Cię ominie. Zatłoczony terminal spowalnia wszystkich - kontrolę bezpieczeństwa, przesiadki, ogólny ruch - a jeśli podróżujesz z kimś spoza UE (brytyjskim partnerem po brexicie, rodziną z Ukrainy czy ze Stanów), ta osoba musi się zarejestrować: za pierwszym razem twarz i odciski palców, przy kolejnych wjazdach już tylko szybkie sprawdzenie, a zapis jest ważny trzy lata. EES działa zresztą również na polskich lotniskach, w tym na Chopinie w Warszawie i w Krakowie-Balicach, właśnie dla takich pasażerów.
Kilka rzeczy naprawdę pomaga. Jeśli lecisz z osobą spoza UE albo masz przesiadkę w dużym porcie, załóż sobie solidny zapas czasu - i pamiętaj, że lot utracony przez kolejkę graniczną zwykle nie obciąża linii lotniczej, więc nie ma mowy o automatycznym odszkodowaniu; realną poduszką jest ubezpieczenie z opcją utraconego wylotu. Tam, gdzie to możliwe, bezpłatna unijna aplikacja "Travel to Europe" pozwala pasażerom spoza UE wprowadzić dane nawet 72 godziny przed podróżą (pilotaż ruszył m.in. w Lizbonie i Sztokholmie). A wybierając bilet, warto patrzeć nie tylko na cenę i wymiary bagażu, lecz także na samo lotnisko, punkt przesiadki i odstęp między lotami.
Kiedy już przejdziesz granicę i wyjdziesz na miasto, zaczyna się właściwa część - i to jej szkoda marnować na kolejną kolejkę, tym razem do przewodnika. Łatwiej ruszyć własnym tempem z audioprzewodnikiem w uchu, choćby tym z Travio.pl, i pozwolić, żeby miejsce odsłaniało się po swojemu.
Na koniec coda, która sporo mówi o kondycji całego przedsięwzięcia. ETIAS - kolejny nowy system, płatna autoryzacja online (około 20 euro) dla bezwizowych gości spoza UE - miał ruszyć jeszcze w tym roku. 7 lipca okazało się, że start przesuwa się na przyszły rok: po zamieszaniu z EES nawet odpowiedzialna za niego agencja przyznaje, że uruchomienie do końca 2026 roku jest już nierealne, a nowy harmonogram ma zapaść we wrześniu. Jeden z unijnych urzędników ujął rzecz bez ogródek - najpierw uporządkujmy EES, zanim dołożymy system, który znów podwoi kolejki. Dla Polaków wniosek pozostaje ten sam: ETIAS, podobnie jak EES, Ciebie nie dotyczy. Era cyfrowej europejskiej granicy wyraźnie nadchodzi - tyle że z dużo większym zgrzytem, niż obiecywali jej twórcy.
Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem
Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.