Są rzeczy, o których w samolocie w ogóle się nie myśli, dopóki ich nie zabraknie. Papierowa torebka w kieszeni fotela to jedna z nich. Leży tam od dziesięcioleci, zwykle nieużywana, czasem służy za notatnik albo pojemnik na gumę do żucia. Na pokładach airBaltic od 1 października jej już nie będzie.

Według wewnętrznego dokumentu, do którego dotarł Bloomberg, łotewski przewoźnik usuwa torebki na wymioty z oparć foteli. Na każdy lot trafi ich 50, schowanych z tyłu samolotu i wydawanych na prośbę. Z toalet znikają żel dezynfekujący i chusteczki kosmetyczne, a z kokpitu worki na śmieci. Cięcia dotykają też załóg: w części portów personel pokładowy ma sam zbierać śmieci między rejsami, bo ograniczono usługi sprzątania, a część przywilejów podczas postojów przestaje obowiązywać.

Brzmi to trochę jak żart z taniej linii. Za tymi drobiazgami stoi jednak jedna z najpoważniejszych historii w europejskim lotnictwie tej jesieni.

Upadłość, ale samoloty latają dalej

14 września airBaltic złożył w sądzie upadłościowym w Nowym Jorku wniosek o ochronę na podstawie Chapter 11. To amerykańska procedura, która pozwala firmie działać dalej, a jednocześnie pod nadzorem sądu renegocjować długi i umowy. Nie jest to więc bankructwo w potocznym znaczeniu. Linia zapewnia, że loty odbywają się zgodnie z rozkładem, a kupione bilety, vouchery i środki na kontach pasażerów pozostają ważne.

Dlaczego akurat Nowy Jork, skoro chodzi o narodowego przewoźnika Łotwy? Amerykański Chapter 11 od lat jest ulubionym narzędziem linii w tarapatach, także spoza USA. Przeszło przez niego skandynawskie SAS, a proces prowadził wtedy Erno Hildén, który dziś kieruje airBaltic i otwarcie mówi, że chce powtórzyć tamten scenariusz.

Sąd zgodził się na finansowanie ratunkowe do 350 mln euro, z czego pierwsze 140 mln jest już dostępne. Te pieniądze są drogie, oprocentowanie wynosi około 12% rocznie. Wcześniej linia próbowała pozyskać środki inaczej, ale według łotewskiego premiera obligatariusze posiadający ponad 70% długu woleli likwidację niż zaproponowane warunki. Chapter 11 okazał się wyjściem awaryjnym. Całość ma potrwać mniej więcej do czerwca 2027 roku.

Paliwo, którego nikt nie zabezpieczył

Kłopoty airBaltic nie zaczęły się w tym roku, ale wojna z Iranem i skok cen paliwa lotniczego przyspieszyły wszystko. Linia nie zabezpieczyła się przed wzrostem cen paliwa, więc odczuła go w pełni. Tymczasem większość dużych przewoźników kupuje paliwo z wyprzedzeniem po ustalonych cenach. Już wcześniej ciążyły jej wysokie zadłużenie i koszty leasingu samolotów. W 2025 roku airBaltic przewiózł 5,2 mln pasażerów i miał 779 mln euro przychodu, ale zakończył rok ze stratą ponad 44 mln euro.

airBaltic jest pierwszą europejską linią, która złożyła wniosek o upadłość w wyniku konsekwencji konfliktu z Iranem. Większościowym właścicielem pozostaje państwo łotewskie z udziałem ponad 88%, a Lufthansa od ubiegłego roku ma 10%.

Z floty stu samolotów zrobi się trzydzieści sześć

Najmocniej widać odwrót w samej flocie. Jeszcze niedawno airBaltic snuł plany latania nawet setką Airbusów A220-300. Dziś ma ich 54, a do końca roku zostanie 36. Do 2031 roku liczba ma wzrosnąć do około 40. Linia próbuje też anulować albo przesunąć zamówienie na kolejne 40 samolotów.

Mniej samolotów oznacza mniej połączeń z Rygi, Tallinna i Wilna, a w takiej luce szybko pojawia się konkurencja. Trzy dni po wniosku airBaltic Ryanair przedstawił pięcioletni plan dla państw bałtyckich wart 1,6 mld dolarów. Irlandczycy chcą do 2031 roku podwoić ruch w regionie do 11 mln miejsc rocznie i zwiększyć liczbę bazowanych tam samolotów z 7 do 16. Pod warunkiem, jak to u nich bywa, że rządy obniżą opłaty i podatki lotnicze.

Co to oznacza dla pasażera

W praktyce na razie niewiele, poza tym, że podróż będzie odrobinę mniej wygodna. Kto ma bilet na lot airBaltic, poleci. Kto ma skłonność do choroby lokomocyjnej, powinien po prostu wcześniej poprosić załogę o torebkę albo mieć własną w podręcznym bagażu. Kiedy żołądek już protestuje, trudno spokojnie przywołać stewardesę.

Szkoda byłoby, gdyby cała ta historia zniechęciła kogoś do Rygi, bo to jedno z najładniejszych miast w tej części Europy. Starówka z secesyjnymi kamienicami przy Alberta iela to prawdziwe muzeum pod gołym niebem. Kiedy się po niej chodzi, najlepiej mieć w uszach audioprzewodnik Travio.pl, który opowiada historię mijanych budynków i nie trzeba co chwilę zerkać w telefon.

Sama torebka w oparciu fotela to drobiazg. Dobrze jednak pokazuje, jak wygląda linia lotnicza, która walczy o przetrwanie: pieniędzy szuka się już nie tylko w leasingach i zamówieniach, ale nawet w kieszeniach foteli.

🎧

Wspierasz mnie, korzystając z Travio

Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.

Wypróbuj →