Są nagrania z samolotów, które ogląda się z zaciśniętymi zębami, nawet siedząc bezpiecznie na kanapie. Film z irańskiego Boeinga 737, który od wtorku krąży po sieci, na pewno do nich należy. Kabina trzęsie się jak w betoniarce, z góry zwisają panele sufitu, otwierają się schowki, ludzie krzyczą, zasłaniają głowy rękami, niektórzy się modlą. Wygląda to tak, jakby samolot rozpadał się w powietrzu.
Samolot się jednak nie rozpadł, a wszyscy wysiedli z niego o własnych siłach.
Obejrzyj nagranie z pokładu na YouTube
Co się wydarzyło na pokładzie
We wtorek 15 września Boeing 737 linii Sepehran Airlines wystartował z Meszhedu na północnym wschodzie Iranu i leciał do Kermanszahu. Kłopoty zaczęły się tuż po starcie. Pierwsze doniesienia mówiły o turbulencjach, ale późniejsze relacje brzmiały poważniej: samolot miał stracić fragment opony, co wywołało silne wibracje i najpewniej uszkodziło silnik.
Pilot powiedział pasażerom tylko tyle, że wystąpił „problem techniczny”. Załoga ogłosiła sytuację awaryjną, zawróciła i posadziła maszynę z powrotem w Meszhedzie. Rzecznik przewoźnika zapewnił w państwowych mediach, że nikt nie został ranny, a podróżni polecieli dalej innym samolotem. Jeden z dwóch pasów na lotnisku zamknięto na czas oględzin i sprzątania, a przyczyny incydentu bada teraz komisja.
Nagranie jako pierwsza opublikowała irańska agencja Akharin Khabar, a potem film rozszedł się po całym świecie.
Dlaczego sufit „spadł”, skoro samolot był cały
To, co widać na filmie, wygląda na katastrofę konstrukcyjną, ale najpewniej nią nie było. Panele nad głowami pasażerów to wewnętrzna okładzina kabiny: lekkie elementy, które zakrywają przewody, instalacje i izolację. Nie trzymają samolotu w całości, tę rolę pełni kadłub pod spodem. Gdy maszyna trzęsie się tak mocno, jak w tym przypadku, zatrzaski i mocowania okładziny mogą puścić. Efekt jest przerażający, ale kadłub pozostaje nienaruszony.
Takie sceny zdarzały się już wcześniej, także w liniach, które trudno posądzić o zaniedbania. W kwietniu 2025 roku w samolocie Delty lecącym z Atlanty do Chicago po starcie odpadł panel sufitu. Pasażerowie trzymali go rękami przez kilkadziesiąt minut, aż ktoś wyjął z bagażu żółtą taśmę klejącą i razem go przykleili. Samolot wrócił do Atlanty.
Najgroźniejszy był silnik, nie sufit
Z punktu widzenia bezpieczeństwa znacznie groźniejsze od latających paneli jest to, co wywołało wibracje. Kawałki opony wciągnięte przez silnik mogą go poważnie uszkodzić, a odłamki silnika potrafią przebić kadłub. Europejscy pasażerowie przekonali się o tym w lipcu, podczas lotu Ryanaira z Salonik do Memmingen. Pękła wtedy łopatka wentylatora, odłamki przebiły kabinę i rozbiły okno, a pasażera z rzędu 11 współpasażerowie musieli wciągać z powrotem do środka. Amerykańscy śledczy znaleźli na łopatce ślady zmęczenia materiału.
Na tym tle to, co zrobiła załoga Sepehran, wygląda na podręcznikową reakcję: szybka decyzja o powrocie, lądowanie bez ofiar i ewakuacja bez paniki na płycie.
Czy latanie robi się mniej bezpieczne?
Po serii takich nagrań to pytanie pada zawsze. Odpowiedź jest mniej sensacyjna niż same filmy. Incydentów nie przybywa gwałtownie, za to prawie każdy pasażer ma dziś w kieszeni kamerę, a dramatyczne ujęcie w kilka godzin obiega cały internet. Dwadzieścia lat temu o takim zdarzeniu przeczytałaby garstka osób w krótkiej notce agencyjnej.
Jedna praktyczna lekcja płynąca z tego filmu jest zawsze aktualna: pas zapięty przez cały lot, nie tylko przy starcie i lądowaniu. Wibracje, turbulencje czy spadające przedmioty najbardziej szkodzą tym, którzy akurat nie siedzą przypięci.
Warto też pamiętać, że po takim locie podróż wcale się nie kończy. Pasażerowie z Meszhedu dotarli do Kermanszahu innym samolotem i pewnie po wszystkim chcieli już tylko odetchnąć i pochodzić po mieście. Gdy po nerwowej podróży zwiedzamy nowe miejsce, najprzyjemniej robi się to we własnym tempie, z audioprzewodnikiem Travio.pl w telefonie. Ktoś opowiada historię mijanych miejsc, a my możemy wreszcie przestać myśleć o tym, co działo się nad naszymi głowami kilka godzin wcześniej.
Wspierasz mnie, korzystając z Travio
Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.