Większość z nas traktuje paszport jak formalność - książeczkę, którą wyciąga się przy odprawie i chowa z powrotem do szuflady na kolejne dwa lata. Tymczasem trzymamy w ręku jeden z najmocniejszych dokumentów podróży na świecie, co właśnie potwierdziła najnowsza edycja rankingu Henley Passport Index.
To zestawienie od dwóch dekad mierzy "siłę" paszportów w najprostszy możliwy sposób: liczbą państw, do których ich posiadacze mogą wjechać bez wcześniejszej wizy albo z wizą wydawaną dopiero na miejscu. Dane pochodzą od Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego, a lista aktualizowana jest przez cały rok. W wydaniu przygotowanym na dwudziestolecie indeksu Polska wylądowała na szóstym miejscu, ex aequo z Węgrami i Wielką Brytanią - z bezwizowym dostępem do około 184 krajów i terytoriów. To zdecydowana większość globu.
Na szczycie nic się nie zmieniło: od lat króluje tam Singapur, którego obywatele wchodzą bez wizy do 192 państw. Drugie miejsce dzielą Japonia i Korea Południowa (188 kierunków), a tuż za nimi plasuje się europejska grupa ze Szwecją, Danią, Luksemburgiem, Hiszpanią i Szwajcarią. Czołówka tabeli od lat należy do Azji i Europy.
Poniżej czołówki obraz robi się mniej stabilny. Dwadzieścia lat temu na samej górze stały Stany Zjednoczone - amerykański paszport był wtedy przepustką niemal wszędzie. Dziś USA spadły na dziesiątą pozycję, a pod koniec 2025 roku na moment wypadły nawet poza pierwszą dziesiątkę, po raz pierwszy w historii rankingu. Wyprzedza je już ponad trzydzieści krajów. Autorzy raportu tłumaczą to zasadą wzajemności: gdy jedno państwo zaostrza reguły wjazdu, inne odpowiadają tym samym.
Emiraty Arabskie pokazały ruch w drugą stronę. W dekadę awansowały z okolic czterdziestej pozycji na piątą, dziś z dostępem do 184 państw - to efekt konsekwentnego budowania relacji dyplomatycznych i otwierania kraju na świat.
Polski paszport przeszedł przy tym drogę, o której łatwo zapomnieć. Jeszcze niedawno kojarzył się z kolejkami w konsulatach, a przez ostatnie dwie dekady po cichu wspiął się do ścisłej światowej elity. Złożyło się na to kilka rzeczy: członkostwo w Unii Europejskiej, zniesienie wiz do Stanów Zjednoczonych i aktywna dyplomacja. W efekcie, wyciągając go dziś na granicy, mamy w ręku dokument mocniejszy niż ten, którym dwie dekady temu zachwycał się cały świat.
Za tymi liczbami stoi też szersza zmiana. W 2006 roku przeciętny paszport dawał bezwizowy wjazd do 58 państw - dziś jest ich około 108, czyli niemal dwa razy więcej. Świat jako całość otworzył się bardziej niż kiedykolwiek. Ta średnia zaciera jednak przepaść między górą a dołem listy: na jej końcu wciąż jest Afganistan, którego obywatele bez wizy dostaną się zaledwie do dwudziestu kilku krajów. Różnica między pierwszym a ostatnim miejscem sięga dziś około 168 kierunków.
Dla nas praktyczny wniosek jest prosty: w szufladzie leży klucz do prawie całego świata i naprawdę szkoda z niego nie korzystać. Skoro tyle granic stoi otworem, warto co jakiś czas sprawdzić, dokąd akurat da się polecieć za grosze - czasem jeden tani bilet wystarczy, żeby ten szósty na świecie paszport zebrał kilka nowych pieczątek. A kiedy już gdzieś dotrzesz i ruszysz zwiedzać, zamiast wpatrywać się w tabliczki przy zabytkach wygodniej wpuścić sobie do słuchawek audioprzewodnik - choćby Travio, które opowie historię miejsca, po którym właśnie spacerujesz, bez wyciągania nosa znad ekranu. Bo paszport otwiera drzwi; co zobaczysz za nimi, zależy już od ciebie.
Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem
Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.