Statystyczny lot to najnudniejsze dwie-trzy godziny w życiu. Zapinasz pas, patrzysz w chmury, ktoś obok chrapie. Ale wystarczy jedna osoba, żeby cała maszyna zapamiętała ten rejs do końca życia. I nie mówimy o pojedynczych wpadkach raz na dekadę: sama amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa odnotowała w ciągu jednego roku ponad osiemset siedemdziesiąt zgłoszeń dotyczących niesubordynowanych pasażerów. Zebraliśmy te przypadki, po których załoga naprawdę miała o czym opowiadać w kantynie.
Zjechał po trapie na Lotnisku Chopina
Zacznijmy od czegoś, co brzmi jak scena z filmu, a wydarzyło się w Warszawie wiosną. Samolot z Teneryfy właśnie kołował po wylądowaniu, gdy 27-letni pasażer, agresywny przez cały lot i według relacji załogi kilka razy uderzający członka personelu, nagle otworzył drzwi maszyny. Automatycznie wysunął się trap ewakuacyjny, a mężczyzna po prostu po nim zjechał na płytę lotniska. Czekali już tam funkcjonariusze Straży Granicznej. Sąd nie miał wątpliwości: trzy miesiące w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców.
Próba otwarcia drzwi to zresztą klasyk wśród najgroźniejszych wybryków. Na trasie z Omaha do Detroit jeden z podróżnych wdał się w szarpaninę ze stewardessą i usiłował siłą otworzyć wyjście awaryjne w trakcie lotu, przez co samolot zawrócił. Podobnie skończył się rejs z Indianapolis do Houston, gdzie pasażer zaczął dzwonić na numer alarmowy jeszcze na pasie startowym, a maszyna wróciła na lotnisko po niecałych piętnastu minutach w powietrzu.
Wódka, mocz i awaryjne lądowanie
Sporą część tej galerii napędza alkohol. Na pokładzie lotu z Glasgow na Teneryfę 55-latek, który wcześniej pił kupioną wódkę, oddał mocz w kabinie na oczach innych podróżnych, w tym dzieci. Pilot skierował samolot do portugalskiego Faro, gdzie mężczyznę odebrała policja, a całe wnętrze trzeba było wyczyścić. Reszta pasażerów musiała opuścić maszynę przed dalszym lotem.
Rekord obrzydliwości pobił jednak pewien podróżny lecący z Chicago do Hongkongu. Zabrudził odchodami dwie pokładowe toalety, a jedną z muszli próbował zatkać własną koszulką. Samolot linii United awaryjnie usiadł w Anchorage na Alasce, a pozostali pasażerowie spędzili noc w hotelu z dala od celu podróży. Bywa i tak, że powodem przerwania lotu jest coś, o czym trudno mówić poważnie: media opisywały rejs z Dubaju, który zboczył z trasy, bo jeden z pasażerów uporczywie puszczał gazy i zignorował uwagi współpodróżnych, aż wybuchła awantura.
Groźby, panieński i słony rachunek
Nie zawsze chodzi o alkohol czy fizjologię, czasem po prostu o agresję. Podczas rejsu z Warszawy do egipskiego Marsa Alam pasażer chodził po kabinie, zaczepiał ludzi i groził, że "dojedzie ich i ich rodziny", a nawet nagrywał wszystkich telefonem. Kapitan zdecydował o awaryjnym lądowaniu w tureckiej Antalyi, gdzie mężczyznę przejęła policja.
Polacy też potrafią dołożyć swoją cegiełkę. Z Wrocławia do chorwackiego Zadaru miało lecieć pięć kobiet na wieczór panieński, a skończyło się interwencją Straży Granicznej, mandatami i skreśleniem z listy pasażerów. Badanie wykazało, że trzy z nich były pod wpływem alkoholu. Pamiętny wyrok zapadł też w sprawie mężczyzny, który swoim zachowaniem zmusił rejs z Londynu do Kowna do awaryjnego lądowania w Modlinie: polski sąd wymierzył mu grzywnę razem z kosztami sięgającą siedemnastu tysięcy złotych.
I to jest właśnie puenta całej tej listy. Linie stosują dziś politykę zerowej tolerancji. Grupa Brytyjczyków, która na trasie na Teneryfę piła alkohol z bezcłowej strefy i obrażała innych, wylądowała na dożywotniej liście osób objętych zakazem lotów. Chwila głupoty potrafi kosztować nie tylko wstyd i grzywnę, ale i skreślenie z pokładu na zawsze.
Ironia polega na tym, że większość tych awantur wybuchała na trasach do miejsc, które aż proszą się o spokój: Teneryfa, Antalya, chorwackie wybrzeże. Gdy już się tam bezpiecznie dotrze, z ciekawym starym miastem czy kurortem najlepiej obejść się z audioprzewodnikiem Travio.pl w uchu, zamiast błądzić z mapą i nadrabiać nerwy z lotu. Bo emocji w powietrzu naprawdę nikomu nie brakuje.
Wspierasz mnie, korzystając z Travio
Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.