W wyszukiwarce biletów wszystko wygląda niewinnie. Paryż, Frankfurt, Oslo, Sztokholm, Barcelona. Cena kusi, termin pasuje, klikamy "kupuję". Dopiero później, czasem dopiero na miejscu, okazuje się, że samolot wyląduje w miasteczku, o którym nigdy nie słyszeliśmy. Do wieży Eiffla, katedry czy starówki będzie stamtąd dalej niż z Krakowa do Katowic.
To nie jest błąd ani oszustwo, tylko model biznesowy. Tanie linie chętnie latają na mniejsze, regionalne lotniska, bo są tańsze w obsłudze i mniej zatłoczone. Do nazwy takiego portu dokleja się nazwę najbliższej dużej metropolii, nawet jeśli "najbliższa" to w praktyce półtorej godziny autobusem. Kilka takich lotnisk Polacy znają bardzo dobrze, choć nie zawsze wiedzą, na co się piszą.
Paryż, który leży w departamencie Oise
Paris-Beauvais to chyba najsłynniejszy przykład. Lotnisko leży w miejscowości Tillé pod Beauvais, na północ od stolicy Francji. W linii prostej to około 70 km, ale drogą wychodzi 85-89 km, zależnie od źródła i trasy. Stąd biorą się różne liczby w internecie.
Najprostszy dojazd to oficjalny autobus Aérobus do Porte Maillot. Jedzie zwykle od godziny i kwadransa do półtorej godziny, a korki potrafią ten czas wydłużyć. Bilet w jedną stronę kosztuje 17,90 euro przy zakupie online, a w obie strony 29,90 euro. W drodze powrotnej trzeba mieć zapas: przewoźnik zaleca wyjazd z Paryża autobusem zaplanowanym 3,5 godziny przed wylotem.
Dla czteroosobowej rodziny sam dojazd tam i z powrotem to już około 100 euro, a to przy tanich biletach potrafi zjeść całą oszczędność. Po późnym przylocie, gdy nic już nie jeździ, zostaje taksówka. Według przewoźnika obsługującego tę trasę kosztuje ona około 170 euro w dzień i więcej w nocy.
Frankfurt bliżej Luksemburga niż Frankfurtu
Z Hahn jest jeszcze ciekawiej. Lotnisko przez lata nazywało się Frankfurt-Hahn, choć leży w Hunsrück, mniej więcej w połowie drogi między Frankfurtem a Luksemburgiem. Do obu miast jest drogą około 120 km. Bliżej ma do Koblencji i Moguncji niż do miasta, którego nazwę nosiło.
Pociągu tam nie ma. Zostaje autobus do Frankfurtu, który po drodze zatrzymuje się w Moguncji i na głównym lotnisku Frankfurt. Cała podróż trwa co najmniej godzinę i trzy kwadranse, a często dłużej. Po zmianie właściciela w 2023 roku port wrócił do nazwy Hahn Airport, choć w części systemów nadal figuruje jako Frankfurt-Hahn, więc w wyszukiwarce można go spotkać pod obiema nazwami.
Skandynawia: Oslo-Torp i Sztokholm-Skavsta
Na północy Europy zjawisko jest wręcz normą. Oslo-Torp to w rzeczywistości lotnisko w Sandefjord, około 110-120 km od norweskiej stolicy. Jest mniej więcej dwa razy dalej od Oslo niż główny port Gardermoen. Dojazd jest za to dobrze zorganizowany. Autobusy Torp Ekspressen odjeżdżają około pół godziny po przylotach tanich linii. Można też podjechać darmowym busem na pobliską stację i złapać pociąg, który do Oslo jedzie niecałe dwie godziny.
Sztokholm-Skavsta leży przy Nyköping, ponad 100 km drogą od centrum Sztokholmu. Autobus Flygbussarna jedzie około godziny i dwudziestu minut i rusza mniej więcej pół godziny po każdym przylocie. W nocy jednak nie kursuje. Kto wyląduje późnym wieczorem z opóźnieniem, może się mocno zdziwić.
Barcelona przez Gironę
Lotnisko Girona-Costa Brava leży około 90-100 km od Barcelony. Przewoźnik Sagalés dopasowuje odjazdy autobusów do przylotów Ryanaira, a przejazd do dworca Barcelona Nord trwa zwykle około 75 minut. Bilet w jedną stronę kosztuje około 22 euro. Taksówka to już zupełnie inna liga: cennik tamtejszej gminy wycenia kurs do Barcelony na 168 euro w dzień. Nie każdy kierowca w ogóle chce się na taką trasę zgodzić.
Nie każde "dalekie" lotnisko to pułapka
Byłoby niesprawiedliwe wrzucać wszystkie te porty do jednego worka. Mediolan-Bergamo leży około 45 km od Mediolanu, czyli praktycznie tak daleko jak główne lotnisko Malpensa. Autobusy do Milano Centrale jeżdżą co pół godziny, a samo Bergamo z górnym miastem na wzgórzu warte jest przynajmniej kilku godzin. Podobnie z Gironą: sporo osób traktuje ją tylko jako przystanek w drodze do Barcelony. Tymczasem jej średniowieczna starówka, kolorowe domy nad rzeką i schody katedry to gotowy pomysł na cały dzień.
Z takich przymusowych przystanków często wychodzą najlepsze wspomnienia z wyjazdu. Nieznane miasto najlepiej chodzić własnym tempem, z audioprzewodnikiem w telefonie. W Travio.pl wystarczy przeglądarka i słuchawki, a opowieść o mijanych miejscach płynie na bieżąco, bez sztywnych godzin wycieczek.
Jak nie dać się zaskoczyć
Najprostszy nawyk to sprawdzanie trzyliterowego kodu lotniska przy każdej rezerwacji. BVA to nie CDG ani ORY, HHN to nie FRA, TRF to nie OSL, NYO to nie ARN, a GRO to nie BCN. Przeglądając okazje, na przykład w TaniLocik.pl, warto od razu doliczyć w głowie cenę dojazdu dla wszystkich lecących. Warto też sprawdzić, o której odjeżdża ostatni autobus z lotniska.
Czasem po takim rachunku tani lot nadal wygrywa, i to wyraźnie. Czasem okazuje się, że bilet droższy o kilkadziesiąt złotych na lotnisko pod samym miastem wychodzi taniej, szybciej i bez nerwowego zerkania na zegarek w kolejce do kontroli.
Wspierasz mnie, korzystając z Travio
Travio to mój audioprzewodnik z milionem nagrań o miejscach na świecie. Korzystając z niego, wspierasz moją pracę.