Bilet z Katowic do Porto kupuje się zwykle z konkretnym planem w głowie: Ribeira, most Ludwika I, kieliszek wina po drugiej stronie rzeki. Pan Mateusz, który opisał swoją sprawę redakcji Fly4free, miał na to cztery dni - wylot 14 marca, powrót 17 marca. Po zmianach wprowadzonych przez Wizz Aira zostanie mu trzydzieści pięć minut. Nowy rozkład przewiduje lądowanie w Porto o 18:55, a samolot powrotny odlatuje o 19:30. Tą samą maszyną, którą przyleci.

"Mam się teleportować przez bramki i kontrolę bezpieczeństwa?" - pyta pasażer. Konsultanci linii nie odpowiedzieli.

Jedno kliknięcie, które przewoźnik uznał za zgodę

Nowe daty nie przyszły mailem. Nie było telefonu ani SMS-a. Jedyną formą kontaktu okazał się komunikat w aplikacji - wygenerowany automatycznie, informujący o zmianie lotniska wylotu lub przylotu, choć w rzeczywistości przesunięte zostały dni podróży. Pod spodem jeden przycisk: OK. Bez jego wciśnięcia aplikacja nie działała dalej.

Godzina, o której pan Mateusz go kliknął - 13:51 - została przez linię potraktowana jako moment akceptacji nowego rozkładu. Gdy złożył reklamację, usłyszał, że przecież zgodę wyraził. W innym przypadku przewoźnik miał sugerować, że powiadomienie trafiło do spamu.

Fly4free podaje, że zgłosiło się do redakcji kilku pasażerów z tym samym problemem, i że wysłało do Wizz Aira prośbę o stanowisko. Odpowiedzi na razie nie ma.

Trzydzieści pięć minut to nie jest podróż

W praktyce jest to czas na dojście do taśmy bagażowej i - o ile walizka pojawi się natychmiast - powrót pod kontrolę bezpieczeństwa. Nikt nie wyjdzie z terminalu. Porto zresztą źle znosi pośpiech: to miasto, po którym chodzi się wolno, zaglądając w boczne uliczki i czytając historię z elewacji. Kiedy już się tam trafi, dobrze mieć w uchu audioprzewodnik i pozwolić, żeby ktoś opowiedział, dlaczego akurat te azulejos na dworcu Sao Bento wyglądają tak, a nie inaczej - zamiast czytać tabliczki w biegu.

Co mówią przepisy, a czego nie mówi komunikat w aplikacji

Kluczowa jest tu jedna zasada, którą Rzecznik Praw Pasażerów przy Prezesie ULC formułuje wprost: linia lotnicza zawsze musi zaoferować pasażerowi wybór między zmianą planu podróży a zwrotem pieniędzy za bilet. Zasada obowiązuje niezależnie od tego, dlaczego lot odwołano i kiedy pasażer się o tym dowiedział.

Coś innego dotyczy odszkodowania. Tu granicą jest czternaście dni: jeśli przewoźnik poinformował o odwołaniu wcześniej, rekompensata w wysokości 250, 400 lub 600 euro nie przysługuje. W opisywanej sprawie mówimy o marcu, więc o odszkodowaniu nie ma mowy. Prawo do pełnego zwrotu ceny biletu - w ciągu siedmiu dni, w formie, w jakiej dokonano płatności - pozostaje jednak nienaruszone.

Godzina, która zamienia zmianę w odwołanie

Granicę między drobną korektą rozkładu a odwołaniem lotu wyznaczył Trybunał Sprawiedliwości UE w serii wyroków z 21 grudnia 2021 roku. W sprawach połączonych C-146/20, C-188/20, C-196/20 i C-270/20 oraz w sprawie C-263/20 Trybunał uznał, że lot przyspieszony o więcej niż godzinę należy traktować jak odwołany, bo powoduje dla pasażera podobne kłopoty co duże opóźnienie. W sprawie C-395/20 doprecyzował, że przesunięcie odlotu o mniej niż trzy godziny, bez innych modyfikacji, odwołaniem nie jest.

Przesunięcie o cały dzień i skrócenie pobytu do trzydziestu pięciu minut mieści się poza tą dyskusją. Podobnie zresztą jak przekierowanie lotu na inne lotnisko, które nie obsługuje tej samej miejscowości ani regionu - unijne wytyczne każą je traktować jak odwołanie.

Przewoźnik ma już w Polsce swoją kartotekę

To nie pierwsza sprawa, w której Wizz Airowi zarzuca się jednostronne zmienianie warunków po fakcie. Pod koniec 2025 roku UOKiK uznał, że linia naruszyła zbiorowe interesy konsumentów, zmieniając w trakcie trwania zasady programu Wizz Discount Club - subskrybenci postawieni zostali przed wyborem: przyjąć gorsze warunki albo zrezygnować. W ramach decyzji przewoźnik ma wypłacić 15 euro rekompensaty za lot rezerwowany od 29 kwietnia 2025 roku, osobom, które wykupiły subskrypcję wcześniej i kupowały bilety w przedziale 19,99-29,98 euro.

Wcześniej urząd postawił linii zarzuty w sprawie urodzinowej promocji z biletami po 35 złotych, których większość anulowano dzień po sprzedaży, a także w sprawie reklamacji bagażowych pozostawianych bez odpowiedzi w ustawowym terminie czternastu dni. Za każdą z zakwestionowanych praktyk grozi kara do 10 procent rocznego obrotu.

Co zrobić, jeśli rezerwacja zmieniła się bez pytania

Pierwszy krok to pisemna reklamacja bezpośrednio do przewoźnika, z wyraźnym żądaniem zwrotu pełnej ceny biletu i powołaniem się na prawo wyboru między przebukowaniem a zwrotem. Zrzuty ekranu z komunikatem, datą i godziną są tu najmocniejszym dowodem - pan Mateusz zrobił swój od razu, bo treść wydała mu się podejrzana.

Jeśli linia odmówi albo nie odpowie, sprawa trafia do Rzecznika Praw Pasażerów przy Prezesie ULC. Rzecznik prowadzi postępowania dotyczące lotów z polskich lotnisk oraz lotów z krajów spoza UE do Polski wykonywanych przez przewoźników wspólnotowych. Wniosek trzeba złożyć w ciągu roku od dnia, w którym lot został albo miał zostać wykonany, i dopiero po wcześniejszej reklamacji u przewoźnika.

Nowe przepisy przyjdą, ale nie na te wakacje

7 lipca 2026 roku Parlament Europejski przyjął reformę rozporządzenia 261/2004 stosunkiem głosów 646 do 12, przy trzech wstrzymujących się - po trzynastu latach negocjacji. Rada UE ma zatwierdzić porozumienie na początku sierpnia. Przepisy wejdą w życie dwadzieścia dni po publikacji w Dzienniku Urzędowym, ale stosowane będą dopiero rok później, czyli realnie w 2027 roku. Progi odszkodowań zostają bez zmian, dochodzenie roszczeń ma być prostsze.

Na razie obowiązuje więc stary porządek. Wystarczająco stary, żeby zdążył się obrosnąć orzecznictwem, i wystarczająco jasny w kwestii zwrotu pieniędzy, żeby kliknięcie OK w aplikacji niczego w nim nie zmieniało.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa na całym świecie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →