Wyobraź sobie, że wysiadasz z promu w Wenecji w sobotni poranek, a zanim postawisz stopę na moście, ktoś prosi Cię o dowód opłacenia... wejścia do miasta. Brzmi absurdalnie? W 2026 roku to codzienność - i Wenecja wcale nie jest wyjątkiem.

Europa od kilku lat mocuje się z tym, co sama nazwała "overtourismem" - turystyką, która w wielu miejscach przestała się mieścić w kadrze. Tego lata przestano jednak mówić, a zaczęto liczyć. Opłaty, dopłaty i bilety wstępu, które jeszcze niedawno były pilotażem albo pomysłem na papierze, weszły w życie i, co ważne, są realnie egzekwowane.

Wenecja: płacisz za sam fakt, że przyjechałeś na jeden dzień

Miasto na lagunie utrzymało swoją słynną opłatę dla jednodniowych gości. W tym roku obowiązuje przez 60 dni (rok wcześniej było ich 54), głównie w piątki, soboty i niedziele od kwietnia do lipca, w godzinach od 8:30 do 16:00. Kto zarezerwuje wejście z wyprzedzeniem, zapłaci 5 euro; kto zostawi to na ostatnią chwilę - 10 euro. Poza wyznaczonymi godzinami wejście jest darmowe, a z opłaty zwolnieni są m.in. mieszkańcy oraz turyści nocujący w weneckich hotelach.

Barcelona podnosi stawki i wygasza apartamenty

W stolicy Katalonii miejska dopłata turystyczna wzrosła w 2026 roku do 5 euro za osobę za noc i ma rosnąć dalej - docelowo do 8 euro pod koniec dekady. Doliczając do tego podatek regionalny, gość luksusowego hotelu potrafi zapłacić nawet kilkanaście euro za noc od osoby. Obie opłaty przestają jednak naliczać się po siódmej nocy, a dzieci są z nich zwolnione.

Barcelona poszła jednak o krok dalej niż sam cennik. Miasto realizuje plan wygaszenia wszystkich licencjonowanych apartamentów turystycznych - ponad dziesięciu tysięcy - do 2028 roku. Kilka tysięcy lokali już wróciło na rynek mieszkaniowy, a nielegalnym wynajmującym grożą kary sięgające setek tysięcy euro.

Grecja liczy każdego, kto zejdzie z pokładu

Jeśli planujesz rejs po Cykladach, przygotuj się na dodatkowy rachunek. W szczycie sezonu, od czerwca do września, zejście na ląd na Santorini czy Mykonos kosztuje 20 euro od osoby. Poza szczytem stawki spadają, a w mniej obleganych portach są wyraźnie niższe. Santorini dołożyło do tego dzienny limit pasażerów wycieczkowców - wyspa, która potrafi zniknąć pod falą zwiedzających, próbuje w ten sposób złapać oddech.

I cała reszta drobnych "przy okazji"

Reszta kontynentu nie zostaje w tyle. W Rzymie od lutego wejście pod samą Fontannę di Trevi, do miejsca, z którego wrzuca się monetę, kosztuje 2 euro w ciągu dnia (wieczorem wciąż za darmo). Amsterdam trzyma jeden z najwyższych w Europie podatków od noclegu i osobno każe płacić pasażerom statków. Edynburg wprowadza od 24 lipca pięcioprocentową opłatę od noclegu. Norwegia pozwoliła swoim gminom doliczać do rachunku za nocleg do 3 procent. A na Teneryfie za wejście na najpopularniejsze szlaki wokół wulkanu Teide trzeba już mieć wykupiony bilet.

Pojedynczo żadna z tych kwot nie zwala z nóg. Problem w tym, że na trasie obejmującej kilka miast wszystko zaczyna się sumować - i nagle "darmowy" spacer po Europie ma swój cennik, o którym nikt nie uprzedził Cię przy zakupie biletu.

I tu warto zapamiętać jedną rzecz: te opłaty nie mają nic wspólnego z ceną przelotu. Sam lot potrafi być dziś śmiesznie tani - wystarczy upolować dobrą promocję choćby na TaniLocik.pl - a i tak na miejscu dołoży się do niego kilka "podatków od bycia turystą". Dobra wiadomość jest taka, że najłatwiej ich uniknąć, wybierając kierunki mniej oblegane, których w Europie wciąż nie brakuje.

Bo za tą całą falą opłat kryje się prosta statystyka, którą przypomniał wiosną nawet Parlament Europejski: osiemdziesiąt procent podróżnych ciśnie się do dziesięciu procent miejsc. Reszta kontynentu - te ciche uliczki, do których nie dojeżdżają autokary - stoi pusta. Jeśli lubisz zwiedzać we własnym tempie i bez przepychania się w tłumie, takie miejsca najlepiej odkrywać z audioprzewodnikiem w słuchawkach; sam korzystam wtedy z Travio.pl, żeby nie przegapić historii, których nie znajdę na tabliczce przy wejściu (bo tabliczki często po prostu nie ma).

Latem 2026 Europa nie zamyka się na turystów - dalej ich chce, i to bardzo. Zmienia się tylko sposób, w jaki ich wpuszcza: coraz częściej przez bramkę z terminalem płatniczym. Zanim więc spakujesz walizkę, sprawdź nie tylko cenę hotelu, ale i to, ile zapłacisz za sam przywilej postawienia stopy w danym miejscu. Bo rachunek za wakacje coraz częściej zaczyna się, zanim one w ogóle się zaczną.

🎧

Zwiedzaj te miejsca z audioprzewodnikiem

Travio działa wszędzie po Europie — ponad milion nagrań audio, zawsze pod ręką, bez przewodnika.

Wypróbuj →